REGULAMIN KSIĘGI GOŚCI:
1. Nie pisz pod wieloma nickami.
2. Nie prowadzimy prywatnych korespondencji.
3. Nie nawracaj twórców strony ani jej czytelników.
4. Jeżeli wklejasz link do filmu czy do artykuły podaj jego tytuł.
5. Wiesia nie analizuje już dat urodzenia pod względem numerologicznym.
6. Nie pisz bardzo długich wpisów, nie mamy czasu ich czytać i analizować.
7. Nie pisz całego wpisu dużymi literami, zachowaj prawidłową wielkość liter.
8. Wpisy są moderowane i nie każdy zostanie zamieszczony (nie pytaj dlaczego).
9. Nie używaj emotek pisząc z tabletu lub telefonu, gdyż wpis może zostać ucięty.
10. Nie pisz kilku postów pod rząd, postaraj się zawrzeć wszystko w jednym wpisie.
11. Nie udzielamy indywidualnych porad medycznych, ani nie uleczamy poprzez internet.

 

DODATKOWE INFORMACJE:
1. Aby wrócić na stronę główną kliknij w baner powyżej.
2.
Podawanie swojego emaila publicznie wiąże się z pewnym ryzykiem (nigdy nie wiesz czy ktoś niechciany nie zacznie do ciebie pisać więc miej to na uwadze gdy zdecydujesz się go tu ujawnić).
3. Pytania prywatne lub oficjalne do twórców strony mogą nigdy nie doczekać się odpowiedzi, nie mniej jednak gdy piszesz pytanie prywatne (tylko i wyłącznie w ważnych sprawach) zaznacz to wyraźnie na początku swojego wpisu i podaj koniecznie swój adres email aby ewentualna odpowiedź mogła zostać udzielona... niemniej jednak pisanie publiczne jest mocniej preferowane i daje większą szansę na odpowiedź.

 

Nasza strona nie jest stroną religijną, jest jedynie zbiorem informacji duchowych, o naturalnym leczeniu oraz o manipulacji tym światem i ma na celu otworzenie ludziom oczu na te sprawy.

Imię:
Twój wpis:
 

 




Syrjuszka
2017-05-23 04:42:54

Piękny ten Twój Vancouver Wiesiu.

Pozdrawiam wiosennie Wszystkich.

Wiesiu mam pytanie , jak poradzić sobie z obrzękami nóg.
Zmagam się od kilku lat z wieloma dolegliwościami.
Kiedy robi się ciepło utrudniają mi życie obrzęki nóg. Staram sie ten problem jakoś ogarnąć ale nie bardzo mi wychodzi. Pije więcej wody ,sama masuję nogi regularnie. Zajadam morele,piję ocet jabłkowy. Nie mogę nosić tylko rajstop uciskowych bo czuję sie jak w pancerzu.

Od dwóch lat zażywam Candesartan na nadciśnienie. Doczytałam,że może on powodować świąd skóry jak i obrzęki. Lekarzom coraz mniej ufam . Chciałabym odstawić ten lek . Jak nadciśnienie uregulować bez leków.

Czy możesz mi Wiesiu służyć swoją wiedzą?

przemek
2017-05-23 00:29:25

stosuje zwyczajne dawki tych olejków raczej nie więcej niż 1ml dziennie choć pare razy zdarzyło się więcej, głównie jednak mniej: na węzły chłonne szyjne czy na rekę. Stosowałem olejek herbaciany, pichtowy rozmarynowy przeważnie jeden w ciągu dnia. Nie zaobserwowałem jakiś wybitnych reakcji na nie w sensie 40 stopni gorączki zimne poty dreszcze czy cos, co najwyzj jak za duzo nawaliłem odczułem lekkie mdłości ledwo odczuwalne, taki brak apetytu -choć byłem wstanie normalnie zjeśc obiad, moze jakies inne nieswoiste objawy jak zabolenie czegoś czy jakiś szum w uszach były ale nie na tyle istotne bym je zauwazył. Ogólnie nie ma jazd po olejkach w normalnych ilościach. W internecie istnieje pojęcie testu olejkowego ale tamktoś wysyłka olejki o dziwnych nazwach typu K1 ABC i tymi mieszaninami każe sie łoić z tydzien, więc nie wiem czy "mój test" jest wiarygodny i miarodajny

przemek
2017-05-22 23:19:38

Droga Pani Wiesiu i wszyscy mający pojęcie na temat Boreliozy. Od kilku lat coraz bardziej trzeszczą mi stawy co na ogół nie powoduje bólu. ostatnio pobolewają mnie lekko kolana, reumatolog zrobił usg barków i kolan i mówi że wyglądają dobrzezapisał struktum 500 na smarowanie w stawach) Mówił że miał kilku pacjentów chorych na borelioze którym po leceniu przeszły stawy. Od kilku miesięcy używam olejków herbaciany, rozmaryn, pichtowy. Mam wrażenie że po nich posmarowane stawy są bardziej sprężyste/ mniej bolą, ale nie jest to żelazna reguła. Niema reakcji borksa haimera(słynne herxy) powstajace przy zabijaniu bakterii-dobrze się czuje po olejkach-głównie psychicznie. Co myślicie o moim przypadku i obawach. Rok temu ugryzł mnie kleszcz ale suchość stawów, mam od kilku lat i nie wiem czy to brak kolagenu czy coś gorszego

hhhh
2017-05-22 20:09:16

https://secure.avaaz.org/campaign/pl/end_plastic_pollution... trzymajcie sie pozdrawiam D S i panią Wiesławę

Wiesława
2017-05-22 19:13:44

Bogusław,
każdy gatunek szałwii nie jest pozbawiony swoich magicznych mocy, tak uzdrawiających jak i oczyszczających .... ale zajrzałam na słynne w Polsce Allegro, widzę mają tam białą szałwię jeśli jesteś nią zainteresowany ...
akurat ta szałwia wymaga do chowu odpowiedniego klimatu ... i raczej ciężko będzie ją wychodować w polskim ogródku.

Kuba
2017-05-22 18:44:33

"Kieruj również mądrze swą miłością, gdy usiłujesz coś na zewnątrz!
Nie miłować oczywiście nie oznacza: nienawidzić!
Wiele z tego, czego nie masz bynajmniej „nienawidzić”, musisz jednak pozostawić poza obrębem swej miłości!
Musisz znaczną większość tego, co nie jest tobą samym, traktować bez miłości i bez nienawiści...
Miłować masz to, co cię prowadzi ku tobie, a tym samym ku mnie!
Wszystko inne zawsze pozostaje poza zasięgiem twej miłości!
Jakże byś mógł się nauczyć miłować, co miłować winieneś, jeśli byś nie miłował samego siebie, w którym jedynie odsłonić ci może się twoja najwyższa miłość?!

Dopóki nie poznasz i nie umiłujesz „ponad wszystko” siebie samego, cała miłość twoja na zewnątrz będzie jeno pozorna i złudna.
Jeśli wyda ci się wcześniej, że „miłujesz”, oszukasz sam siebie oraz oszukasz to, coś zdaniem swoim „umiłował”....
Wtedy dopiero staniesz się naprawdę miłującym, gdy się nauczysz miłować samego siebie!
Wszyscy wielcy miłujący żyli zawsze w miłowaniu siebie, ogarniali żarem miłości siebie samych!
Wiedz jednak, że nawet tam, gdzie w żadnym razie miłować nie należy, nie powinieneś żywić nienawiści, jeżeli chcesz mnie osiągnąć w swej najwyższej miłości!
To, że się czujesz zdolny do nienawiści, niechaj ci służy za dowód twojej siły miłowania - ale nie wszystko, do czego czujesz się zdolny, służy ci do osiągnięcia siebie samego!

Miłowanie jest wielkim potwierdzeniem tego, co miłujesz, - nie - miłowanie zaś jest zaprzeczeniem, - atoli nienawiść jest przyznaniem się do niemocy usunięcia z drogi tego, czemu przeczysz!
Ale wszystko, czemu przeczysz powinieneś uważać za nie istniejące dla siebie!
Masz nie chcieć tego więcej widzieć i nie darzyć go siłami, które czerpie ze zwracania nań twej uwagi!
Jeżeli dasz nienawiści zapłonąć w sobie, to będziesz wciąż to, co nienawidzisz, żywić własnymi siłami, i strzeż się, aby nie urosło ono na potwora, który cię pożre....
Prawdziwie miłujący, którzy w swej najwyższej miłości mnie odnaleźli, doprawdy nie byli niedołęgami potakującymi wszystkiemu, co ich spotkało, i umieli stanowczo odrzucać to, co odrzucić należało, ale żaden z nich nie żywił nigdy nienawiści!Tak też i ty musisz się starać opanować nienawiść, a jeśli ci się to nie uda dziś, to przezwyciężysz nienawiść jutro, o ile będziesz czuwał i starał się wznieść ponad nienawiść.

Im rychlej zrozumiesz, że wszelka nienawiść twoja żywi jeno przedmiot nienawiści, tym prędzej się jej wyzbędziesz!
Wiele by źródeł złego na tej ziemi wyschło już dawno, gdyby nienawiść nie wypełniała ich wciąż na nowo!
Jeżeli naprawdę pragniesz, aby to co niesie zgubę samo się zniszczyło, wystarczy, byś całkowicie przestał żywić doń miłość!
Dopóki w swym rzekomym „zaprzeczeniu” zachowujesz czynną postawę, dopóty nie zaprzeczyłeś istotnie!
To, co zdaniem twoim zasługuje na zaprzeczenie, powinno całkowicie zniknąć z pola twego zainteresowania i w żadnym razie nie powinieneś darzyć go swą uwagą.
W ten sposób rzeczywiście pozbawiasz siły, to czemu zaprzeczasz, a z więzów wyzwolona miłość twoja będzie mogła potwierdzać to, co miłuje!
W swej najwyższej miłości znajdziesz wówczas we mnie również najwyższe potwierdzenie, które samo w sobie wiecznie miłuje jeno samo siebie!

Kuba
2017-05-22 18:43:14

hhhh, mam dla Ciebie kilka słów Bo Yin Ra nt miłości
Może Cię zainteresują
"Zaprawdę żywię miłość do siebie, - idąc w me ślady i ty masz miłować siebie ponad wszystko!
Nie ciało twoje, ani też cokolwiek, co by „ja” w tobie mówić mogło, masz tak oto „ponad wszystko” miłować, aczkolwiek z tym ciałem i twymi niewidzialnymi siłami będziesz się zawsze zespalał w miłości!
„Ponad wszystko” miłować masz jeno siebie samego w głębi duszy swej, - siebie samego, który mnie ukrywa w sobie!
Miłować „ponad wszystko” ma dla ciebie znaczyć: goręcej od wszystkiego, co jest poza tobą, miłować siebie samego; a gdy zaczniesz tak miłować siebie, wtedy dopiero znajdziesz w sobie najwyższą swą miłość we mnie!
Błędną ci dano naukę, która każe ci wierzyć, jakobyś wszytko miłować musiał!
Najwyższa twoja miłość, jaką dopiero we mnie znaleźć możesz, nauczywszy się miłować siebie samego, nie zna żadnego przedmiotu miłości; niestety niektórzy, co połowicznie poznali rzeczy, które wiedzieć należy, wyciągnęli wniosek, jakoby ona wszystko ogarniać musiała.
Atoli miłość moja, posłuszna jeno prawu we mnie panującemu, zamknięta jest we mnie samym.
Wszystko, co chce ona ogarnąć, wciągać musi we mnie.
We mnie jednak nie znajdziesz nic, co by mnie nie pragnęło!"

Bogusałw
2017-05-22 13:54:28

Dzień dobry

Czy w oczyszczeniu pomieszczeń szałwią ma znaczenie jej gatunek. W moim ogrodzie rośnie szałwia lekarska, a czy w przypadku oczyszczenia nie chodzi raczej o szałwię białą?

pozdrawiam

Anna 711
2017-05-22 11:16:19

Pani Wiesławo, DS dziękuje Wam za Waszą pracę i serdecznie Wszystkich pozdrawiam

Thomas Di Leva -- Miraklet HD
https://www.youtube.com/watch?v=tKyzqGnGx0k

Bartos13
2017-05-22 09:52:52

Super zdjęcia, chciałoby się tam pojechać i zwiedzać, zwiedzać i pochłaniać to piękno....

Anna
2017-05-22 00:20:28

Dzień dobry,
Od początku roku zmagam się z wszystkimi dolegliwościami przebudzenia kundalini. Jestem praktycznie wyłączona z życia, mam to szczęście, że póki jestem w tym stanie mieszkam na koszt rodziny.
Zdaję sobie sprawę, że moje podstawy są niewłaściwe dla kundalini - wciąż mam w sobie mnóstwo złości, lęku, smutku lub wręcz zawiści. W ogóle nie miałam pojęcia o żadnych czakrach i tym, jak powinno się to robić poprawnie - byłam osobą o życiu duchowym, ale pracowałam zawsze intuicyjnie na własną rękę, nie posługując się żadną konkretną teorią. Teraz ponieważ dolegliwości są tak dotkliwe, szukając pomocy trafiłam na tą stronę i jestem pewna, że przebudziłam kundalini. Całe moje ciało wibruje, wymiotowałam, mam lęki, napady złości, jestem nadwrażliwa, mam nocne poty, bóle głowy, szumy, przechodziłam też częściowe psychozy.
Cały czas prowadzę nad sobą pracę metodą typowo psychoterapeutyczną, czyli staram się po prostu przeżywać i znosić co się pojawia, rozumieć co skąd się wzięło i dążyć do wybaczenia tam, gdzie czuję żal. Widzę jakiś postęp, jednak trwa to już długo, są dni względnej ulgi, a potem znowu dopada mnie tak, że tracę zmysły. Jestem przerażona słysząc o osobach, które nie dały rady przejść przez ten proces i doznały dotkliwych szkód mentalnych i fizycznych.
Jestem bezradna. Jeśli mogę otrzymać jakąś radę będę wdzięczna.
Serdeczności.

Random
2017-05-22 00:11:39

Wiara ma też drugą stronę medalu która unosi ponad wszystko człowiek to co w sobie mamy można użyć dla nas lub przeciwko nam .

Dobry Samarytanin
2017-05-21 23:03:23

Andrzej: Jakby coś to my niczego nie sprzedajemy.

Andrzej
2017-05-21 22:52:18

Witam,
gdzie można kupić specyfiki z Państwa artykułu o leczeniu bielactwa?
Pozdrawiam serdecznie!

Wiesława
2017-05-21 21:20:54

Jeśli twoja wiara jeszcze pozwala ci myśleć, że spotka cię w niebie nagroda w postaci 1000 dziewic za gwałt i mord .... to ci mogę tylko współczuć ....

ty nie piszesz o wierze płynącej głęboko z serca z pokładu wew. mądrości ... tylko wierzeniach ludzi wbijanym w ich głowy ..... spróbuj znaleźć różnicę .....

Random
2017-05-21 21:12:43

Czy niewiara w polityków jest prymitywa .
Czy niewiara w kłamstwa które nam serwują jest prymitywne no cóż można nadać moc kłamstwom i przez to rodzi się przekleństwo można też wierzyć , że zabijanie jest dobre a w niebie czeka go 100 dziewic można wierzyć , że mordowanie i wybijanie innych kultur by ludzie przeszli na chrześcijaństwo a jakiś wymyślony i wykreowany przez nich Bóg im to wynagrodzi i to nie jest prymitywne .
Wiara i zaufanie ma swoją moc oczywiście w Boga tylko którego wykreowanego przez księży , i innych kaznodzieji na mocy których budujemy taką czasoprzestrzeń .
W imieniu i motywie Boga prawdobodobnie było najwięcej morderstw niestety to najgorsza prawda .
Co do tego świata to wielka pralnia ludzkich umysłów i żyjemy w takich rzeczywistościach które gasną jak lampeczka skoro wszechświat jest tak olbrzymi a my zamykani w więzieniach jak jakieś robaki i pasożyty między 3-4d .
A teraz następna rzecz jaka niesprawiedliwość się sieję tylko przez to , że ludzie zapragnęli i wybrali tych którzy pozwalają im być pół-bogami a z nas robić kretynów .
Arystokraci i inne szlacheckie rody ustawiamy sobie pioneczków a z ludzi robimy kretynów i dodatkowo czcijmy Boga .

Wiesława
2017-05-21 20:23:19

Żadna jej wina nie usprawiedliwi draństwa jakie się obecnie uprawia na ludziach .... o Egipcie słyszałam już od dawna i na tym kontynencie .... podobnie jest w Turcji ....
na oczach tylu (podobno sprawiedliwych i dobrych) umiera dziewczyna ....
czyżby nie było nikogo, kto by ją powstrzymał?
I dlaczego, skoro byli dla niej tacy dobrzy i życzliwi skakała przed nimi przez okno?

Rose
2017-05-21 19:23:32

Historia brzmi prawdziwie, ale to ze chlopak mial cos wspolnego i z ta sprawa i z Karpacza to bujda...byc moze to tylko przypadek, zbieg okolicznosci. Jesli rzeczywiscie ktos ja skrzywdzil to teraz probuja zamiesc to pod dywan, zrzucic cala wine na Magdalene za to co sie stalo.

Wiesława
2017-05-21 18:39:13

Random...
widzę, że chcesz uchodzić za filozofa ....
ale nadal nie rozumiesz tych pojęć, myślisz czysto po ludzku w bardzo prymitywny sposób ...
prawdziwa wiara jest innego rodzaju zaufaniem, nie pochodzi z przymusu religii czy innych czynników ....

wiara jest darem Boga, którego żaden człowiek nie może ci dać .... ani zabrać ...
jeśli na drugim biegunie stawiasz niewiarę, już żyjesz w ciemności.

Wiesława
2017-05-21 18:14:06

Rose,
takich wynurzeń w sieci znajdziesz wiele ... jeszcze bardziej znane są lekarzom, policji, którzy z ramienia swoich obowiązków wielokrotnie muszą milczeć.... bo skoro osoba poszkodowana nie wyraża zgody na ich opublikowanie, to im tego nie wolno robić. mogą po cichu ścigać przestępców .....
dzięki takim ujawnionym sprawom publiczność dowiaduje się gorzkich prawd, o których wcześniej wiele osób słuchać nie chce, uważają to za teorie spiskowe ....
Magdalena Żuk stała się jawną ofiarą dzisiejszej rzeczywistości, i pomimo tylu zagadek jakie tą sprawę ukrywają, to jednak wiele osób w Polsce otworzyło oczy i na przyszłość wiele będzie kontrolować własne kroki.
To, że pani w necie wymieniła Karpacz to wcale nie znaczy, że to bujda .... ja do tej pory też nie byłam świadoma, że tam w Karpaczu coś dziwnego się dzieje ....
dzisiaj dzieje się to wszędzie, gdzie jest atrakcyjne miejsce ... tam kwitnie też przestępstwo ....

Random
2017-05-21 16:20:15

Wiara i niewiara prawdziwą sztuką jest umieć między tym a tym
w miarę skutecznie balansować .
To i to ma moc dobrego i złego owocu .
Wiara i niewiara i wybór w życiu jest ogrom sytuacji
kiedy jesteśmy zdani na wiarę i niewiarę .
Wiara czasem może zabrać Ci życie a czasem to życie uratować
Niewiara może Cię wyzwolić i Cię uratować i tak samo pozbawić
czegoś
Wiara nadaję moc kłamstwu niewiara odbiera siłę prawdzie .
Wiara nadaje silę prawdzie a niewiara odbiera siłę kłamstwu .

Rose
2017-05-21 14:55:00

Śledzę tą sprawę Magdaleny Żuk i uważam, że tam rzeczywiście dzieje się źle, że tabletki gwałtu to rzeczywistość (jak w pierwszej lepszej polskiej dyskotece.... i w wielu innych miejscach na świecie). Jednak mam pewne wątpliwości czy ta historia poniżej jest prawdziwa, bo nawiązuje na końcu do Karpacza. W internecie jest burza na temat chłopaka Magdaleny, który ją rzekomo sprzedał do Egiptu, a wcześniej miał być powiązany ze śmiercią jakiejś modelki właśnie w Karpaczu... dlatego może poniższą historię wymyślił jakiś troll internetowy.

Wiesława
2017-05-21 08:33:37

Anna711,
zapoznaj się z tym linkiem

http://www.vismaya-maitreya.pl/swiat_energii_smuzenie_czyl...

Wiesława
2017-05-21 02:01:48

Znalezione w necie.

Ku przestrodze..

W związku z tematem Magdaleny Ż. Zebrałam się I ja na odwagę aby także opisać swoją opowieść, która spotkała mnie 3 lata temu w Egipcie. To była moja druga wizyta w tym kraju. Mój 10 letni syn jest zafascynowany morzem i akwarystyką morska i pięknie maluje korale i życie podwodne dlatego też uznałam, iż będzie to wspaniała nagroda za rok pilnej nauki i super świadectwo na zakończenie. Cieszyliśmy się oboje. Wykupiliśmy 4 gwiazdkowy hotel w Sharm el Sheik. Już po przylocie wzbudzaliśmy sporo zainteresowania gdyż mój synek niebieskooki blondynek i ja długowłosa blondynka . Na początku uznałam to za niezwykle miłe zachowanie z ich strony, gościnność. Mieszkaliśmy w domkach położonych na terenie wielkiego ogrodu, do restauracji, recepcji i budynku głównego było dosyć daleko ale można było dojechać małymi autkami, które rozwoziły gości jak taxi po całym obiekcie i ciągle napotykano je po drodze. Pierwszego dnia pracownicy restauracji biegali wokół nas jak koło kogoś ważnego. Nasz stół był przystrojony kwiatami a ja dostałam specjalny bajecznie kolorowy koktail powitalny z pozdrowieniami od właściciela hotelu. Ciągle nie podejrzewałam niczego chociaż nieco czułam się zakłopotana tym całym zamieszaniem wokół mnie i mojego syna . Tak jakoś zagadałam się z synem podczas kolacji, że całkiem zapomniałam o wypiciu koktailu. Po kolacji powróciliśmy do pokoju aby przygotować się do mini disco dla dzieci i programu wieczornego na scenie w hotelu. Ktoś zapukał, przed drzwiami stał kelner z moim niewypitym koktajlem na tacy przystrojonej muszelkami i koperta zawierająca wygraną wycieczkę fakultatywną, wyjazd jutro o 10.00 . Mój numer pokoju wylosował wycieczkę. Z wrażenia nie wypiłam znowu koktailu, zapewne na moje szczęście. Przy programie animacyjnym dla dzieci usłyszałam przypadkiem, że jeszcze jedna rodzina wygrała tę samą wycieczkę (samotny tata z 13 letnia córką z niemiec) tak więc nie zastanawiałam się za bardzo chociaż szczerze wcale nie miałam chęci na wycieczki. Następnego dnia o 10.00 ja i pan z córką zostaliśmy odebrani busikiem, w którym siedziały jeszcze dwie rosyjskojęzyczne dziewczyny, które też wygrały. Po godzinie jazdy znaleźliśmy się w pięknym parku,ogrodzie z wodospadami z jeziorem, stawkiem (myślę sztucznie wykopanym) w którym to było coś w rodzaju pływających tratw wyłożonych dywanami i stolikiem po środku. Okazało się, że wlaościcielem rezydencji jest znany biznesmen, który użycza swojego stawku dla jak to nazwano ,,wyjątkowych gości,,, Przybyli także inni jak nam powiedziano wysoko- postawieni mężczyzni w garniturach, którzy niby przypadkiem spędzali czas na tych tratwach i popijali herbatę. Okolica była wyjątkowo piękna, podano grillowane mięsa, sałatki, napoje. Starałam się skoncentrować na podziwianiu natury i ryb ale obok mnie siedział pewien ważny pan, który bardzo się do mnie przysuwał i ciągle niechcący łapał mnie za nogę ,włosy … Inni zagadywali 13 letnia dziewczynkę, fotografowali ją a tata siedział dumny patrząc jaką ma piekną córkę. Rosyjskie wczasowiczki pościągały ubrania, powyciągały długie nogi i zażywały kąpieli słonecznych a panowie w garniturach przy 40 stopniach próbowali masować im stopy i bóg wie co jeszcze. Zamówiłam do picia Sprite, wypiłam parę łyków i miałam wrażenie, że w środku jest alkohol oczywiście obsługa zaprzeczyła i pokazano mi butelkę, że to najzwyklejszy na świecie napój. Po około dwóch godzinach zaczęło robić mi się niedobrze ,uznałam że to od bujania tej tratwy dostałam choroby morskiej. Tata dziewczynki miał podobne objawy, on ciągle ziewał i był bardzo czerwony na twarzy. Za to dzieciaki były w super humorze. Zapytałam czy moglibyśmy wycieczkę zakończyć gdyż czuję się słabo a pan z Nemiec dostał chyba udaru słonecznego i też chciałby się położyc. Rosjanki uznały, że one zostają . Nas po pół godziny namawiania odwieziono. W aucie czułam się jakbym siedziała obok siebie, nie docierały do mnie słowa i wszystko wyglądało jak w zwolnionym tępie.Bałam się, że zemdleje, trzymałam mojego małego kurczowo za rękę starając się patrzeć tylko w jeden punkt aby nie zwymiotować. Po przyjezdzie do hotelu zbierano dzieciaki do gry w coś tam na scenie i malowania twarzy więc jedna z animatorek(polskich) zapytała czy Kapsiu chciałby też się bawić. Ja nie miałam siły i poszłam do pokoju się wykąpać i obiecałam odebrać syna za godzinę z kącika zabaw i animatorów . Pamiętam jak mijałam recepcję, jak wsiadam do windy i tyle…Obudziłam się w pokoju jakby komputerowym , biuro czy jakiś składzik monitorów.. byłam ubrana jednak nie miałam na sobie stanika, moja koszulka była na lewej stronie a klapki, które miałam na nogach nie należały do mnie. Miałam zdarte kolano, byłam sama w tej kanciapie… moja pierwsza myśl była ,, gdzie moje dziecko,, ! Złapałam za klamkę, zamknięte.. Pukałam, nie było okna, nie było słychać odgłosów, telefon, pierścionek i zegarek też zniknęły, prawe ucho rozerwane, ktoś zerwał kolczyka. Próbowałam wołać lecz mój język jakby po zastrzyku u dentysty stawał w poprzek, tylna cześć głowy bolała jakby ktoś wyrwał mi tam włosy… Na podłodze leżała biała podkoszulka pomazana krwią, nie należała do mnie… Moja jedyna myśl to mój Kacper, gdzie moje dziecko! Próbowałam zebrać myśli, przypomnieć sobie cokolwiek, pamietam moment gdy wsiadam do windy i tyle…Zaczęłam wołać i walić w drzwi z całych sił. Nagle otworzyły się i stała recepcjonistka pytając co ja tu robie, jak tu weszłam . Wybiegłam, znalazłam się w holu hotelu. Ze łzami w oczach biegłam tępo przed siebie w poszukiwaniu syna. Widziałam podwójnie , zamazane, glosy docierały do mnie z opóźnieniem. Mój syn z twarzą pomalowana w tygrysa radośnie nadal brał udział w zajęciach animacyjnych. Nie było mnie około 3 godzin. Wpadłam do toalety w holu, obmyłam twarz. Poszłam do recepcji, opowiedziałam co się wydarzyło, pytałam jak sie znalazłam w tym pokoju… Potraktowano mnie obojętnie, stwierdzono, że jak się na słońcu pije alkohol to potem zamiast do windy wchodzi sie do cudzych pomieszczeń i zasypia. Powiedziałam, że obudziłam się bez stanika, poraniona.. Nikt nic nie widział ,nikt nic nie wie… Rezydent też nie miał juz dziś dyżuru. Chciałam aby wezwano policję. Recepcjonistka niby zadzwoniła i mieli za 4o min tu być. Chciałam zgłosić kradzież telefonu i biżuterii . Zadzwoniłam z telefonu innej polskiej rodziny do biura podróży aby zgłosić napad, czy próbe gwałtu a może gwałtu… Nie wiem. Biuro podróży obiecało wysłać rezydenta aby on zajął sie sprawą. Czekałam przy recepcji na kanapie na policje ,rezydenta, lekarza. Lekarz zjawił sie i po 2 min badania stwierdził udar słoneczny skąd też wymioty i inne objawy. Stanik podobno sama dobrowolnie zdjęłam bo byłam pijana a klapki komuś ukradłam a komórkę i biżuterie zgubiałam jak to często pijanym turystom się zdarza. Widziałam, że mój syn zaczyna się bać i uznałam że musze pójść do pokoju aby trochę się wyciszyć i wykąpać. Kupiliśmy napoje w hotelowym sklepiku i pare ciastek. Pokój wyglądał jakby ktoś w nim czegoś szukał, wszystko było powywracane, nic nie zginęło. Podczas kapieli oglądałam swoje ciało, miałam wrażenie, że boli mnie każdy centymetr kwadratowy. Tego dnia nie wyszliśmy na zewnątrz. Kapsiu zjadł na kolacje ciastka ,zabarykadowałam drzwi krzesłem, szczelnie zamknęłam balkon i czekałam do rana. Rano przy recepcji zastałam pana z niemiec z walizkami. Ludzie mówili, że całą noc był nieprzytomny. Obudził sie na leżaku przy plaży. Jego córka była sama w pokoju , dziewczynka nic nie mówi tylko płacze i wymiotuje. Jakby zaniemówiła. Nie znam niemieckiego ani angielskiego ale poprosiłam innych gości hotelowych o pomoc w przetłumaczeniu. Opowiedzieli mu co mnie sie przydarzyło, on uznał jak i ja że coś nam dosypano. Pada też podejrzenie, że być może zgwałcono jego córkę która tylko potwierdziła, że do 24.00 grała w bilarda a na pytanie co było pózniej płacze i biegnie wymiotować. Ten pan był z Bremen. Wymieniliśmy sie adresami, policja nie dojechała nigdy.
Był tylko jakiś typ z ochrony co opowiadał, żebym nigdy nic nie napisała w internecie i żebym najlepiej wyleciała wcześniej. Przy pomocy innych gości, rezydenta innego biura podróży i pana z Niemiec wyleciałam jeszcze tego samego dnia . Walczyłam z burem podróży, niestety bezskutecznie, po kilku dniach wyszło co raz wiecej siniakow na całym moim ciele. Kacperkowi wytłumaczyłam, że zatrułam sie jedzeniem i dlatego wracamy. Obiecałam, że odbijemy sobie te wakacje w Dziwnowie a ryby pooglądamy w zoo. Nigdy nikomu znajomemu o tym nie opowiedziałam. Teraz gdy tyle mówi się o Egipcie i tej dziewczynie uznałam , że czas opowiedzieć te historie ku przestrodze. Nasze następne wczasy planujemy w Karpaczu.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Czas najwyższy nie ukrywać takich gorzkich prawd.... mówić otwarcie o takich zdarzeniach, milczenie to fałszywy wstyd i danie zielonego światła sprawcom ukrytych zbrodni, którzy czują się bezkarni i bardziej bezczelni ....
aby nie było za późno ... nigdy nie wiesz, kim może być następna ofiara ....

Anna 711
2017-05-20 22:19:49

Pani Wiesławo a jakie inne zioła, te prosto z łąki mogą służyć do smużenia? Czy może przy ich zbieraniu zdać się na intuicję? Pozdrawiam

Wiesława
2017-05-20 17:33:35

Jak chcesz osiągnąć swój duchowy sukces
... nie patrz na to co już zrobiłeś na tym polu
ale na to co masz jeszcze do przerobienia ...

nie świętuj już swojego sukcesu
ale szukaj dalej swoich ukrytych tajemnic wewnątrz siebie ...

i nie patrz na dzisiejsze łzy, które ciągle rozlewasz,
tylko próbuj zrozumieć serce i umysł człowieka,
który żyje obok ciebie ...
niech twoje serce zapali się do niego miłością ...

twoje serce to wspaniałe krosno,
tka cudowną tkaninę,
która chroni cię przed niebezpieczeństwem,
tka w ciszy, w nie zauważeniu ...
wszystko w rytmie twojej myśli i czynienia ...

mieszka w domu ciszy,
w którym dusza zapala się ogniem miłości.

I ja wierzę w Ciebie,
że urodziłeś się tutaj
aby tą miłość produkować.

Random
2017-05-20 16:00:16

Czasem życie przygniata Cię bardzo mocno ,
że niszczy wszystkie schematy które w sobie zaprogramowałeś.

Czasem życie się nad tobą nie lituję
i musisz zrobić coś co Cię uratuję .

Czasem jest tak , że nikt już w Ciebie nie wierzy
gdy jesteś w najgorszych czerniach i problemach
i zostajesz sam ze sobą i z tym co w sobie wybudowałeś .

Czasem wszyscy Ci złorzeczą i złowieszczcą i nic nie sprzyja
wokół
możesz wierzyć w to i się poddać lub biec na przeciw
sam ze sobą wziąść ze sobą wiarę i dogrzać się sercem .

Czasem lecą na Ciebie najcięższe głazy i albo
Cię przygniotą albo włączysz w sobie dynamit .

Czasem jesteś na stacji w metrze śmierci , nie
załamuj rąk tylko bez analizy i kalkulacji żadnej
daj z siebie wszystko i przejdź to z fartem .

W życiu nie liczy się ideał z zewnętrzny
bo im trudniejszy los tym większa moc
musisz w sobie wybudować której w życiu
byś w normalnych warunkach nie zrobił .

Bądź kowalem losu przebijaj się i znajdź
jak najszybciej taki sposób by kolejne problemy
nie ciągły za tobą się bo przed tobą są też a , więc
przebij się przez wszystko .
Bądź kowalem wraz z siłą którą masz chwytaj
kowadła szczęście .

To jest życie jak chcesz je zrozumieć w głębi to weź
przed tym psychotropka .
To jest życie zastanawiając nie zdrowo jest chyba
zastanawiać się nad nim nadmiernie często .

Rose
2017-05-20 14:13:07

hhhh nie jestem Wiesławą ale spróbuję odpowiedzieć, na pierwsze pytanie odpowiem: tak. Niestety ale wielu ludzi boi się prawdziwej miłości, wolą to, co znają i choćby im to przeszkadzało będą przy tym trwać, bo to pewny grunt.

Jeśli chodzi o ranienie, to nie jest istotne czy to przyjaciel, bratnia dusza, czy zwykła osoba z ulicy, którą spotyka się pierwszy raz. Wszyscy jesteśmy dla siebie lustrami. Jeśli ktoś mówi przykre rzeczy, to tak naprawdę przemawia przez niego ego... ale jeśli Ciebie to rani to znaczy, że tak naprawdę głęboko w środku uważasz, że ma rację... usiądź sobie gdzieś w ciszy i zastanów się czy uważasz, że jesteś za bardzo w tyle w "rozwoju duchowym". Jeśli ktoś Cię opuszcza, wini, karze w trudnych chwilach to pomyśl sobie czy sam siebie dobrze traktujesz, czy wierzysz, że zasługujesz na to co dobre, czy zasługujesz na wsparcie. Pierwszą myślą może być "tak, oczywiście", ale prawdziwa odpowiedź tkwi w tym co nam się przytrafia i w naszych czynach.

Czy jeśli ktoś kogoś rani to może być mowa o braterstwie? Oczywiście, to wciąż Twój przyjaciel, bratnia dusza... o ile serce Ci tak podpowiada i powiem coś kontrowersyjnego, ale im bardziej cierpisz przez tą osobę, to ona właśnie największą przysługę Ci w tym życiu wyświadcza, ponieważ pomaga Ci uświadomić sobie swoje rany i uleczyć je. To, że ktoś rani nie znaczy, że nie kocha, wręcz jest to wyraz miłości, jeśli ktoś zgodził się pomimo braterstwa dusz zejść na tą planetę z Tobą i w ten sposób pokazać Ci prawdziwego siebie.

Fałszywa duchowość to robienie czegoś na pokaz, albo by udowodnić komuś, że jest się lepszym od niego, bardziej rozwiniętym. Jeśli robisz coś i uświadamiasz sobie w skrytości serca i nie czujesz potrzeby, aby się tym popisać, to jest to coś prawdziwego. Taka duchowość nie jest ucieczką, nie jest też czymś odległym, czym się możesz zająć w wolnej chwili, jakby jakimś hobby, to po prostu Twoje życie.

Iwo Skowronski
2017-05-20 02:30:12

Cześć wszystkim !

Jakub
2017-05-19 17:41:59

Lilla, może to nie kłóci się z wiarą czy z Bogiem tylko z Twoimi wyobrażeniami nt Boga, religii?

Strony: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, >
Emaile Archiwalne