REGULAMIN KSIĘGI GOŚCI:
1. Nie pisz pod wieloma nickami.
2. Nie prowadzimy prywatnych korespondencji.
3. Nie nawracaj twórców strony ani jej czytelników.
4. Pisz poprawną polszczyzną na tyle na ile jest to możliwe.
5. Jeżeli wklejasz link do filmu czy do artykuły podaj jego tytuł.
6. Wiesia nie analizuje już dat urodzenia pod względem numerologicznym.
7. Nie pisz bardzo długich wpisów, nie mamy czasu ich czytać i analizować.
8. Nie pisz całego wpisu dużymi literami, zachowaj prawidłową wielkość liter.
9. Wpisy są moderowane i nie każdy zostanie zamieszczony (nie pytaj dlaczego).
10. Nie używaj emotek pisząc z tabletu lub telefonu, gdyż owa kg ich nie obsługuje.
11. Nie pisz kilku postów pod rząd, postaraj się zawrzeć wszystko w jednym wpisie.
12. Nie udzielamy indywidualnych porad medycznych ani nie uleczamy poprzez internet.

 

DODATKOWE INFORMACJE:
1. Aby wrócić na stronę główną kliknij w baner powyżej.
2.
Podawanie swojego emaila publicznie wiąże się z pewnym ryzykiem (nigdy nie wiesz czy ktoś niechciany nie zacznie do ciebie pisać więc miej to na uwadze gdy zdecydujesz się go tu ujawnić).
3. Pytania prywatne lub oficjalne do twórców strony mogą nigdy nie doczekać się odpowiedzi, niemniej jednak gdy piszesz pytanie prywatne (tylko i wyłącznie w ważnych sprawach) zaznacz to wyraźnie na początku swojego wpisu i podaj koniecznie swój adres email aby ewentualna odpowiedź mogła zostać udzielona... niemniej jednak pisanie publiczne jest mocniej preferowane i daje większą szansę na odpowiedź.

 

CHCESZ WSPOMÓC STRONĘ?
-PayPal: LINK! (z dopiskiem "Darowizna")
(na utrzymanie strony w 2023;
obecnie jest to jedyna forma wsparcia; uzbierano 63% potrzebnej kwoty)

 

Nasza strona nie jest stroną religijną, jest jedynie zbiorem informacji duchowych, o naturalnym leczeniu oraz o manipulacji tym światem i ma na celu otworzenie ludziom oczu na te sprawy.

Imię:
Twój wpis:
 

 




Wiesława
2022-11-19 19:05:48

Ja ostatniej nocy też się przeprowadzałam... jakbym była eksmitowana ze starego mieszkania... zebraliśmy razem z synem nasze klamoty i on coś tam załatwił nowego a nawet większego i dużo lepszego. I panowała tam jakaś dziwna swoboda, nikt się niczego nie czepiał. Kiedy zaczęłam zwiedzać to mieszkanie, okazało się, jakby go przybywało, odkrywałam coraz to więcej pomieszczeń, w jednym z nich natknęłam się na mężczyznę ubranego w biały kitel, jakby przyszedł tu likwidować i to mieszkanie?
Byłam zdziwiona, co to się dzieje, przecież wynajeliśmy i zapłacili za niego?
Wyszłam na długi i szeroki korytarz, a tam było już spakowane wszystko, jakby dobytek z całego świata, pięknie zapakowany i gotowy na opuszczenie tego starego... jeszcze wcześniej, jakbym miała taki przebłysk z pojawiającym się Jezusem, pokazywał się i znikał....
i ktoś mi powiedział, będziesz mieszkać jeszcze lepiej... bałam się, że ta przeprowadzka da mi się w kość, miałam już dosyć tej pierwszej... ale ten głos mnie zapewniał, wszystko będzie za ciebie zrobione.... nie musisz się bać....

nawiasem mówiąc, w swoim życiu nie jeden raz traciłam mieszkanie, cały dobytek, nie jeden raz zaczynałam wszystko od nowa... w Polsce zostawiłam wszystko, mam tylko z tamtego okresu parę zdjęć i kilka książek, w dodatku moja ojczyzna mnie okradła.... wyczyścili mi konto z całym wkładem na mieszkanie, skorzystali z mojej nieobecności i załatwili biedną wdowę z dzieckiem na utrzymaniu.... no nie całkiem... zostawili mi na koncie 3,25zł... z 50tys.
W Grecji wylądowałam z małą torbą i 50$... w Kanadzie pomogła mi przyjaciółka... w roku 2000 straciłam ponownie wszystko.... łącznie ze zdolnością do pracy, i to było najbardziej bolesne... ale powoli i to odbudowałam, skromnie bo skromnie ale sama stanęłam na nogach, zresztą u mnie zawsze było skromnie. Ale kobiety to potrafią, przechodzą w następne etapy razem z dziećmi na karku. A mężczyźni przeważnie, otrzępią swoje grzbiety, jak psy z pcheł i lecą dalej w poszukiwaniu szczęścia....

Toteż nieco mnie dziwi, że inni kiedy coś tracą, w dodatku mężczyźni, robią taki szoł na cały świat.... owszem smutne to i zatrzymuje się na ulicy prawie przed każdym bezdomnym, tak nie powinno być.... tym bardziej, że nasze (nie)rządy wydają kupę naszych pieniędzy na swoje rozpusty, w tym na wojny i naszą niedolę w każdej oprawie.... pieniędzy mamy dosyć aby każdy z nas miał swoje mieszkanie, mamy na tyle jedzenia i wiele więcej.... i nasza to jest ziemia...
ale myślę, ten czas naszej niedoli powoli już się kończy....
coraz więcej dostaję sygnałów, boskie światełka migają gdzieś w przestworzach... że nadciąga już nowe.

Leo
2022-11-19 18:39:35

https://youtu.be/ahwV89OND_I

..."Czemu róża zwiędła młodo" ...











leo.nishirtu@protonmail.com

Tomasz
2022-11-19 13:23:43

144.000 dziękuję bardzo ja też większość z Was, pamiętam, zacząłem pisać bloga, muszę wziąć z mojego życia, wszystko w całość .

Dziękuję .

Adam z ZG
2022-11-19 09:16:25

Osoby umierające na zawał najpierw dostają telefon, a następnie zauważają demona,

https://tiny.pl/wc6r3

Baśka
2022-11-19 09:07:03

Leo...super

Wiesława
2022-11-19 06:32:45

Bożena,
nie wiem...

Bozena
2022-11-19 04:29:33

Dlaczego Zygfrydowi zabrano dom?
Bardzo mi przykro.
Nie znam niemieckiego,mimo ze mieszkalam tam 2 lata,moze ktos przetlumaczy.
Duzo tam dialogow po niemiecku.

Leo
2022-11-19 03:42:09

https://youtu.be/ygf3EI6CBZo
...KSIĄDZ ROZWALIŁ WSZYSTKICH...

Wiesława
2022-11-19 02:30:12

Zygfryt C.
https://www.youtube.com/watch?v=l5LjQ0Rlb_A&ab_channel=%C5...

Bozena
2022-11-18 20:19:29

To I ja podziele sie snem,ktory mialam pare dni temu.
Tyle co zapamietalam.
Snilo mi sie ze jestem w gorach ,pomiedzy skalami byla duza przepasc,na dnie wypelniona woda.
Gdzies pomiedzy skalami zobaczylam duza czarna pume,byla naprawdw duza.
I ona mnie zobaczyla,szybko zaczela biec w moim kierunku,zaczelam uciekac,nie bylo gdzie,tylko skaly I przepasc.
Kiedy puma byla bardzo blisko,zrobilam odruch ze skacze ...
Zostalam jednak na brzegu,a ona skoczyla w przepasc.
I tak sie obudzilam .

Bozena
2022-11-18 19:28:00

Tylko dla przypomnienia,
Ludzie dalej walcza o wolnosc,
Kiedy G 20 obradowalo.
A tak poza nawiasem ,co tam robil Schwab czy Gates?
https://youtu.be/hL06MLDambg

Marlena
2022-11-18 19:22:26

Dziękuję Wiesiu, niech tak się stanie.

Adam z ZG
2022-11-18 19:05:20

Nie wiedziałem, że taki długi wyjdzie bo na FB jest ucięte do "czytaj więcej". Poza tym nie byłem pewny czy wpis jest udostępniony jako publiczny (ludzie, którzy nie mają pejsa nie mieliby możliwości przeczytać) i pomyślałem, że jest na tyle ważny by go przytoczyć...
ale oczywiście się podporządkuję i następnym razem będę miał z tyłu głowy...

Ja dziś miałem sen (bardzo rzadko zapamiętuję), że chodziłem nago z jakąś starszą kobietą ubraną w samą bieliznę. Zupełnie nikt na nas nie zwracał uwagi. Pamiętam, że rozmowa między nami toczyła się o Świadomości Chrystusowej... tyle zapamiętałem.

Bozena
2022-11-18 18:34:44

Niech sie tak stanie!
Dosc tych kajdanow!
Precz od naszych dzieci!

Wiesława
2022-11-18 18:18:09

Adam,
może linkuj te długie wpisy..... ?

Wiesława
2022-11-18 18:13:18

Z samego rana obudził mnie świadomy sen....
jakoś tak się zaczął, że była nagonka na ludzi, ścigała jakby cały Vancouver dziwna policja, raczej wojsko, rzucali ludzi na ziemię, kuli w kajdany, bili... a my patrzyliśmy na to z balkonów, było coraz więcej ludzi i robiło się coraz gorzej, nie dawali się nikomu ruszyć...
z mojego balkonu widziałam, że to wszystko dzieje się już na całym świecie i robi się b. nieciekawie...
ale ludzie nie bali się tylko masowo wychodzili na ulicę
i zaczęła się jeszcze gorsza nagonka... było coraz więcej ludzi i tych dziwnych patroli...
cały tłum obserwował tą akcje i ludzie zaczęli mruczeć z niezadowolenia, coraz to głośniej a terror się nasilał....
aż w końcu przegięli pałę, jak ja to mówię....
zaczęli rzucać na ziemię dzieci i kuć w kajdany...
tego i ja nie zdzierżyłam, wyciągnęłam rękę przed siebie i wrzasnęłam na cały głos... i dałam hasło temu tłumowi
-zatrzymać łobuzów, nie dajmy naszych dzieci... i pokazywałam taki gest dłonią, który miał sugerować - poszoł wont.... koniec z wami.... i ludzie natychmiast to podchwycili, a ja z tego balkonu z moimi koleżankami dawaliśmy jakby instrukcje aby wszyscy ludzie z nami się zjednoczyli... i tak się zadziało, w ciągu można powiedzieć, jednej sekundy, wszystkie ręce poszły do góry w geście niezadowolenia dla tych oprawców... i ta banda była na przegranej, byli już wszyscy ludzie razem zjednoczeni... wylegli wszyscy w jednej sprawie... a na mnie rzucili się paparozzi.... a ja zrobiłam dziwny grymas na twarzy, nie chciałam aby mnie fotografowali... ale było już za późno...
i cały świat zobaczył, co się stało.... wygrał naród.

Ten sen bardzo przypomina mi wizję z roku 2000..... też z byłam na balkonie... ale wówczas jakby już było po całej sprawie.... w ogóle nie kojarzyłam z czym powiązać tą wizję i to długie lata. Patrzyłam na potężny tłum ludzi... a nad nami wszystkimi wznosił się Chrystus i błogosławił ten lud.

No i niech się tak stanie!
Maranatha!!!


Wiesława
2022-11-18 17:43:52

Macie wszystkie zaległości na newsach.
DS sobie troche popracował... potrójne dzięki...

144. 000
2022-11-18 13:15:10

Tomek

Ja Ciebie pamiętam, dobrze, że już czujesz się lepiej, napisałam już wcześniej a ten drugi wpis ",zresztą, pamiętam wszystkich"był kontynuacją tego właśnie którego w roztargnieniu nie dodałam.

Pozdrawiam serdecznie

Adam z ZG
2022-11-18 09:13:43

KU PRZESTRODZE RODZICOM MAŁYCH DZIECI KTÓRZY CHCĄ MIEĆ SPOKÓJ I DZIECIOM 3-9 LAT DAJĄ TELEFONY (smartphony)

10-letnia Zosia jest na odwyku. "Psychiatra powiedziała mi, że to dokładnie tak, jakby była alkoholiczką"
Zostawiając ją w szpitalu psychiatrycznym, czułam się jak najgorsza matka świata. Ale nie miałam wyjścia. U nas jest trakcja kolejowa. Bałam się, że ona coś sobie zrobi. Już wcześniej usiłowała wyskoczyć z okna - mówi Agnieszka, której córka uzależniła się od Internetu.
"Chcę opowiedzieć o mojej 10-letniej córce, uzależnionej od Internetu. Chcę ostrzec innych rodziców".
Ja nie mam żadnych wątpliwości, że moja córka jest uzależniona. Tak też powiedziała pani ordynator ze szpitala psychiatrycznego, do którego Zosia trafiła.
10-latka w szpitalu psychiatrycznym?
Tak naprawdę dziewięciolatka! Zosia dopiero za chwilę skończy dziesięć lat.
Jakie to było wspaniałe dziecko! Idealne. Każdej matce można takiego życzyć. Byłam w szoku, że dzieci w ogóle mogą takie być! Wiktoria, moja starsza córka, ciągle płakała, jak była malutka. A Zosia wcale. Przesypiała całe noce! To był aniołek. W przedszkolu była pupilkiem pani.
A z rówieśnikami lubiła się bawić?
Bardzo! Była bardzo towarzyska. Ciągle biegała z koleżankami po dworze. Uwielbiała jeździć na rowerze. Jak każde normalne dziecko.
Czyli wczesne dzieciństwo przebiegało bez problemów?
Wszystko się układało dobrze. Zosia chętnie bawiła się ze starszą siostrą. I uwielbiała, kiedy czytałam jej książeczki. Mamy całą kolekcję Disneya. Jej ulubione bajki to był "Aladyn" i "101 dalmatyńczyków". Zawsze jej czytałam przed snem. Zresztą ona spała ze mną do siódmego roku życia! Przytulała się, powtarzała: "Kocham cię, mamusiu". Przestała spać ze mną dopiero trzy lata temu, kiedy urodziłam synka.
Kiedy w życiu Zosi pojawił się Internet?
Był od zawsze! Żyjemy przecież w takich czasach, że na co dzień posługujemy się smartfonem, laptopem. Puszczałam jej bajki z Internetu. Potem sama sobie wyszukiwała filmiki. Nie widziałam w tym niczego złego. Spędzała przed komputerem coraz więcej czasu, to prawda. Ale mówiąc uczciwie, to było dla mnie wygodne rozwiązanie: ona była grzeczna i się nie nudziła, a ja miałam wolne. "Takie są czasy, że każdy siedzi przed komputerem" - myślałam.
Oglądanie bajek w Internecie nie brzmi groźnie.
Kiedy była w drugiej klasie podstawówki, zaczęła grać w gry. I oglądać filmiki na YouTube. Z moim komputerem zamykała się w pokoju.
O jakich filmikach mówimy?
Youtuberzy pokazują w nich, jak sami grają w gry i rozmawiają o nich z innymi użytkownikami. Zosia wciągała się w ten wirtualny świat coraz bardziej.
Ile godzin dziennie spędzała w ten sposób?
Właściwie cały czas po szkole. To była przecież mądra dziewczynka, a z nauką miała same problemy. Bo w ogóle nie chciała się uczyć. Niczego. Do dziś kiepsko czyta.
Mówiła pani, że wcześniej tak lubiła bajki Disneya. W szkole nic jej nie interesowało? Żadne czytanki? Lektury?
Kompletnie nic. Zaczęłam więc chować przed nią komputer. A ona wymuszała: "Oddaj! Koleżanki mają dostęp do komputera!". Dochodziło do pierwszych awantur. Zmieniła się bardzo. Ciągle by tylko siedziała w pokoju z komputerem albo telefonem. Próbowałam ją wyganiać na dwór. "Idź na rower", prosiłam. Ale nie chciała o tym słyszeć. Kiedy przychodziły po nią koleżanki, nawet do nich nie wychodziła. Kazała mówić, że nigdzie nie pójdzie. Wolała siedzieć w tym swoim świecie. Lato ubiegłego roku: ciepło, dzieci się bawią, jeżdżą na rowerach, a ona - w pokoju.
To znaczy - w Internecie.
W Internecie.
Czy w pani rodzinie są inne osoby uzależnione?
Dziadek Zosi jest alkoholikiem.
Zapytałam o to, żeby się dowiedzieć, czy pani wiedziała, jakie zachowania są typowe dla osób uzależnionych? Jakie pojawiają się mechanizmy?
Moja mama też piła. Napatrzyłam się na to wszystko. Na picie po kryjomu, wściekłość, kiedy ktoś zwraca uwagę albo próbuje namówić do leczenia. Wszystko to znam.
Widziała pani podobne zachowania u córki?
Identyczne. Kiedy próbowałam odciąć ją od Internetu, wpadała w prawdziwą histerię. Zresztą do dziś to się zdarza.
Jak to wygląda?
Kiedy zabierałam telefon czy komputer, stawała się strasznie nerwowa, trzaskała drzwiami, wyzywała mnie strasznie.
Co mówiła?
"Nie chcę mieć takiej rodziny", "Nie chcę już tu mieszkać", "Ty dziwko".
Te ostatnie słowa to do pani, tak?
Tak. I było tylko gorzej. Później usiłowała wyskakiwać przez okno. A my mieszkamy na drugim piętrze! Wyciągnęłam klamki z okien i od drzwi balkonowych. Byłam przerażona. To już nie było to samo dziecko. Biła siostrę. Mnie też. Pięściami nas okładała, kopała, gryzła.
I to wszystko, żeby wymusić dostęp do Internetu?
Tak.
Co pani z tym zrobiła?
Zabrałam Zosię do psychologa. Na pierwszych wizytach było bardzo ciężko, bo Zosia się obraziła i nic nie chciała mówić. Potem trochę się otworzyła. Pani psycholog potwierdziła moje przypuszczenia. Powiedziała, że wszystkie problemy spowodowało uzależnienie od Internetu. Słysząc to, Zosia obiecywała, że się zmieni. Przekonywała, że się poprawi, będzie grzeczna, będzie się uczyć. Ale to była nieprawda. A najgorsze dopiero miało się wydarzyć.
Psycholog zabroniła Zosi korzystać z Internetu?
Właśnie nie. Powiedziała, żebym nie odcinała jej od tego gwałtownie, tylko dawkowała dostęp: godzina, najwyżej półtorej godziny dziennie. Więc na tyle jej pozwalałam.
Półtorej godziny Internetu dziennie - to sporo.
Ale jej nie wystarczało. Takie rozwiązanie nie zdało egzaminu. Zosia się tylko strasznie nakręcała. A tamtego dnia. To było coś okropnego. Pamiętam doskonale: 4 grudnia ubiegłego roku. Rano. Byłam z nią w kuchni. Powiedziała mi, że nie pójdzie do szkoły. "Nie, bo nie". A potem krzyczała, wrzeszczała: "Dlaczego mi zabierasz telefon? Oddawaj!". To było przerażające. Najgorsze były jej oczy. Takie obojętne, obce. Nie poznawałam jej. Ja nawet nie wiem, jak to określić. Histeria? Opętanie? Kiedy na nią patrzyłam, to jakby nie była moją Zosią.
Dała jej pani ten telefon?
Nie. Zaczęła grozić, że w takim razie ucieknie z domu. Usiłowałam ją jakoś uspokoić. A ona złapała nóż, który leżał na kuchennym blacie. Ja wtedy naprawdę nie wiedziałam, co się stanie. Czy ona pójdzie z tym nożem w moją stronę? Czy zrobi coś sobie? Zaczęłam krzyczeć. Kiedy starsza córka, Wiktoria, usłyszała mnie, przybiegła do kuchni. Zobaczyła nas i zaczęła płakać. Bała się i o mnie, i o Zosię. Zadzwoniła na policję. Przyjechało dwóch młodych funkcjonariuszy. Powiedzieli, że pierwszy raz są na takiej interwencji i nigdy nie widzieli dziecka w takim stanie, w jakim była Zosia.
Co robiła, kiedy przyszli policjanci? Ciągle stała w kuchni z tym nożem?
Nie. Przestraszyła się i schowała pod łóżko. Ale potem wyszła. Przyznała się policjantom, że złapała za nóż. Ale nie była w stanie wytłumaczyć dlaczego. Nie potrafiła też powiedzieć, co zamierzała z nim zrobić. Dlatego policjanci wezwali pogotowie, które zabrało ją do szpitala psychiatrycznego do Warty. Oczywiście pojechałam z nią. Ale w szpitalu powiedzieli, że jej nie przyjmą, bo przyjmują dzieci od 13. roku życia. Odesłali nas do domu ze skierowaniem do innego szpitala.
Psychiatrycznego?
Tak. Więc zaczęłam dzwonić. Do Poznania i Gniezna. Ale nigdzie nie chcieli jej przyjąć.
Dlaczego?
Mówili, że nie ma miejsc. Mają takie przepełnienie, że dzieci śpią na dostawkach! Tydzień później usłyszałam w telewizji, że w całym kraju tak jest. Że tak zatłoczone są szpitale psychiatryczne dla dzieci.
Przez media przetoczyła się wtedy fala informacji o samobójstwach wśród dzieci i nastolatków, którzy nie otrzymują fachowej pomocy. Pani była zdeterminowana, żeby Zosię umieścić w szpitalu?
Tak. I ona wtedy też tego chciała.
Chciała pójść do szpitala? Dlaczego?
Może się przestraszyła po tej sytuacji z nożem? Z policją? Nie wiem. W każdym razie wtedy, w grudniu, w szpitalach nie było miejsc. Zbliżało się Boże Narodzenie. Na święta pojechała do dziadków. Uznałam, że po tym wszystkim dobrze jej zrobi, jak pobędzie z nimi. Że i ona, i ja złapiemy trochę oddechu. Wcześniej dwukrotnie byłam z Zosią u psychiatry, wydawała się uspokojona.
Wyjazd do dziadków okazał się fatalnym pomysłem. Prosiłam ich, błagałam: "Pod żadnym pozorem nie dawajcie jej telefonu. Ona ma kategoryczny zakaz od psychiatry! To dla niej niebezpieczne". Ale dziadkowie nie potraktowali sprawy poważne. Zosia całe święta spędziła w Internecie. Po powrocie do domu wszystko wróciło ze zdwojoną siłą: znowu były krzyki, awantury. Znowu oświadczyła, że nie będzie chodziła do szkoły. Styczeń był straszny. Wtedy już nie miałam żadnych wątpliwości, że bez szpitala sobie z tym wszystkim nie poradzimy. Znów zaczęłam wydzwaniać, szukać miejsca. 7 lutego usłyszałam w końcu: "Proszę przyjeżdżać. Jest miejsce dla córki".
W którym szpitalu?
W Gnieźnie. 130 km od naszego domu. Tego samego dnia wsiadłyśmy do pociągu i pojechałyśmy. Zosia płakała. Im było bliżej, tym mocniej. Przytulała się i prosiła: "Mamo, ja nie chcę tam zostać". A ja mówiłam: "Wszystko będzie dobrze, będziesz tam miała koleżanki". Ale na miejscu ja też zaczęłam płakać. "Po co ja to robię? Własne dziecko zamykam w szpitalu?", myślałam. W najczarniejszych snach nie przeżyłam czegoś takiego! Czułam się tak, jakbym była najgorszą matką na świecie. (pani Agnieszka zaczyna płakać) Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że będę musiała własne dziecko wywieźć do szpitala psychiatrycznego. Żadna matka sobie tego nie wyobraża. Ale ja nie miałam wyjścia.
Czego się pani najbardziej bała?
U nas jest trakcja kolejowa. Teraz jest modernizacja, więc jest zamknięta. Ale bałam się, że jak otworzą. To ona sobie coś zrobi. Przecież już wcześniej usiłowała wyskoczyć z okna.
Zostawiła pani córkę w szpitalu?
Zostawiłam. Następnego dnia miałam rozmowę z panią psychiatrą. Powiedziała, że bardzo dobrze zrobiłam.
Uważa pani, że gdyby nie telefon, komputer, Internet - to wszystko nigdy by się nie wydarzyło?
Tak. W tym samym czasie przyszło też do domu pismo z sądu. Trafiła do nich notatka od policji wezwanej przez Wiktorię na interwencję. Zosia będzie miała teraz sprawę o demoralizację. Jeden wielki koszmar.
Jak długo Zosia była w szpitalu?
Od 7 lutego do 9 marca. Miesiąc. Lekarze pozwolili mi ją odwiedzić tylko dwa razy. Pani ordynator powiedziała, że chcą ją "poobserwować" samą. To było wszystko takie trudne. Kiedy odwiedziłam Zosię pierwszy raz, zrobiła mi awanturę. "Po co w ogóle przyjechałaś?".
Jak wyglądał szpital?
Na jednym poziomie były dzieci młodsze: do 14. roku życia. Na drugim te od 15 do 18 lat. Najmłodsze dziecko, jakie tam spotkałam, to był siedmioletni chłopiec. Taki malutki. Coś strasznego.
Zosia mówiła, że co jakiś czas jest kontrola. Personel sprawdzał, czy dzieci się nie tną. Moja córka tego nie robiła. Ale inne dziewczyny się cięły. Dostawały wtedy zastrzyki uspokajające. Czytałam w szpitalnym regulaminie, że za takie zachowania były kary: zakaz odwiedzin albo oglądania telewizji. To mi przypominało więzienie. Ale z drugiej strony - ten szpital był też trochę jak szkoła. Bo byli wychowawcy.
Z jakiego powodu trafiły tam inne dzieci? Uzależnionych od Internetu było więcej?
Nie wiem. Mnie to przerażało. Na przykład kiedy patrzyłam na taką jedną dziewczynkę: była spokojniutka, chodziła dosłownie jak żółw. Ciągle była na lekach. To wyglądało strasznie. Drugiej dziewczynki bała się Zosia. Bo tamta siedziała w pasach, w sali zamykanej od zewnątrz. Nie wiem, co jej było.
Zapewne lekarze uznali, że zagraża swojemu życiu.
Kiedy Zosia była przyjmowana na oddział, pielęgniarki wszystko sprawdziły: każde ubranie, każdą skarpetkę! Nawet zdekompletowały jej książkę do angielskiego. Tam była płyta do nauki na CD. Kazały mi ją zabrać, bo dzieci nie mogą mieć przy sobie nic ostrego. Dostają wyłącznie plastikowe sztućce. "Tu są różne dzieci, nie możemy niczego zlekceważyć" - powiedziały. Od Wiktorii Zosia dostała ramkę z ich wspólnym zdjęciem. Ale ją też musiałam zabrać. Bo w tej ramce było szkło.
Jak Zosia zniosła pobyt w szpitalu?
Pani ordynator powiedziała, że nie sprawiała problemów. Dostała leki na uspokojenie. Podobno była po nich bardzo grzeczna.
Ciągle dostaje leki?
Tak. Dwa na stałe: uspokajający i nasenny. I hydroksyzynę doraźnie. Na wypadek ataków histerii. Zanim ją stamtąd zabrałam, miałam rozmowę z panią psycholog. Powiedziała: "Teraz będzie najtrudniej. Proszę spędzać z Zosią czas, wymyślać różne zajęcia, ale absolutnie nie dawać jej telefonu. Pod żadnym pozorem. Zero".
Odwyk, po prostu.
Odwyk. Tak mi powiedziała pani psychiatra. Że to dokładnie tak, jakby była alkoholiczką. Że to takie samo uzależnienie. Dlatego trzeba radykalnie odstawić telefon, komputer. Wszystko.
Kiedy wychodziłyśmy ze szpitala, córka chciała lekarzowi, który dawał wypis, powiedzieć: "Do widzenia". A on na to: "Nie. Nie do widzenia. Słyszysz, Zocha? Nie do widzenia. Masz tu nie wracać".
Pani ciągle płacze. Męczy panią ta rozmowa.
Przeczytam pani wypis Zosi ze szpitala: "Dalsze leczenie w poradni, udział w zajęciach w świetlicy socjoterapeutycznej i indywidualna ścieżka edukacyjna".
Zosia uczy się w domu?
Nie. Uczy się w szkole. Część zajęć ma normalnie, ze swoją klasą, a część indywidualnie. Sama z nauczycielem. Ona zupełnie nie potrafi się uczyć. Ma problemy ze skupieniem się choć na chwilę. Z zapamiętywaniem.
Uważa pani, że to wszystko następstwa uzależnienia od Internetu?
Oczywiście! Przecież wcześniej była mądrym, bystrym dzieckiem!
Zosia ma teraz terapię?
Chodzi do świetlicy socjoterapeutycznej, tak jak kazali w szpitalu. Ale dodatkowo szukam też psychologa i psychiatry.
Co z Internetem? Udaje się pani ją od tego totalnie odciąć?
Jest ciężko. Zdarza się, że ona płacze, rozpaczliwie prosi. A ostatnio, kilka dni temu, znowu wpadła w histerię. Dałam jej wtedy dodatkowe lekarstwo i trochę się uspokoiła.
Jak Zosia funkcjonuje poza domem? Czy przez to wszystko straciła kontakt z rówieśnikami? Wyizolowała się?
Nie. Ciągle jest towarzyska, na szczęście. W szpitalu też dobrze się czuła dzięki temu, że się zaprzyjaźniła z dziećmi.
Czy pani córka zdaje sobie sprawę, co się z nią stało? Rozumie, jak wielki to jest problem?
Myślę, że nie. Jest ciągle małym dzieckiem. Jeszcze nie wie, co to jest uzależnienie. To ja wiem, jak długa i trudna droga przed nami. Teraz, w tym okresie odstawiennym - bo to jest jak z alkoholem - staram się zajmować jej uwagę innymi rzeczami: dużo rozmawiamy, bawimy się, wygłupiamy. Chodzi na zajęcia do świetlicy. Robię wszystko, żeby tylko nie wracała myślami do Internetu.
Jak zachowali się nauczyciele? Wiedzieli o jej hospitalizacji?
Oczywiście. Przecież przyniosłam dokumenty ze szpitala, zwolnienie za te dni. Kiedy Zosia była w szpitalu, rozmawiałam z jej wychowawczynią. Zaproponowałam, że może jej koleżanki i koledzy z klasy zrobią dla niej laurki. Pomyślałam, że ją to ucieszy, kiedy je zawiozę do szpitala. Przykro mi potem było, bo dostałam tylko dwie kartki. (płacz) Dziecko ma taki straszny problem, jest w takim szpitalu i tylko dwie laurki od kolegów?. Miałam nadzieję, że napisze do niej cała klasa. Byłam bardzo zawiedziona. Przecież to bardzo poważna choroba. Ale wcale nie jest tak traktowana. W jednej szkole w naszej okolicy uczniowie mają kategoryczny zakaz korzystania z telefonów. W tej, do której chodzi moja córka, takiego zakazu nie ma. Pytałam panią dyrektor dlaczego. Stwierdziła, że rada rodziców chce, żeby dzieci miały w szkole telefony. I koniec. Co mam zrobić? Świata nie uratuję. Ale na internetowym forum napisałam apel do innych rodziców, żeby uważali na swoje dzieci.
Co pani napisała?
Opisałam ze szczegółami, co się działo z Zosią. A na końcu napisałam: "Dziewczyny, naprawdę obserwujcie swoje dzieci i reagujcie jak najszybciej". I prosiłam, żeby mnie nie hejtować.
Mam wrażenie, że pani sama ma do siebie ogromne pretensje.
Zareagowałam zbyt późno. Ale skąd mogłam wiedzieć, że to aż tak się skończy? Wszyscy używają Internetu. To tak jak z piciem. Trudno wychwycić moment, w którym się robi niebezpiecznie.
Proszę już nie płakać.
Ja to wszystko strasznie przeżywam! Jest mi tak ciężko. A ludzie tego nie rozumieją. Kiedy powiedziałam dziadkom Zosi, że ona jest w szpitalu, że jest uzależniona, oni zaczęli mi grozić! Że mi odbiorą prawa rodzicielskie. "Co to za matka, która dziecko do psychiatryka zawozi?!" - krzyczeli na mnie. A przecież jej dziadek sam jest uzależniony od alkoholu. I nie rozumie, że ja to zrobiłam, żeby dziecko ratować? Mam nadzieję, że któregoś dnia zrozumie to Zosia.
Ciągle się pani o nią boi?
Boję się. Boję się, czy w ogóle zda do następnej klasy. Boję się sprawy w sądzie. Mamy asystenta rodziny i kuratora. Nigdy wcześniej o czymś takim nie było mowy. A najbardziej się boję, że jeszcze kiedyś Zosia będzie musiała wrócić do szpitala. Przecież to jest jeszcze dziecko. Małe dziecko. Za dwa miesiące idzie do pierwszej komunii!
A jak Zosia teraz funkcjonuje? Jak się czuje?
Teraz akurat dobrze, spokojnie. Ta komunia ją cieszy, zajmuje jej myśli.
Jakie były reakcje na pani post w grupie dla rodziców?
Pozytywne. Matki mi dziękowały. Pisały, że otworzyłam im oczy. Niech pani sama się przyjrzy dzieciakom dookoła: one wszystkie siedzą z telefonami i nie widzą poza nimi świata! To jest droga donikąd! Ja to wiem najlepiej. Dlatego do pani napisałam. Bo chcę, żeby ludzie zaczęli zwracać uwagę na zagrożenie. Wiem, że jest wygodnie dać dziecku laptop, tablet albo smartfon i jest spokój. Dziecko grzeczne, nic nie chce, jakby go nie było. I nawet nie zauważamy, że za chwilę może dojść do tragedii. Ja ciągle nie mam w oknach klamek! Ani w tych drzwiach od balkonu. Nie wiem, co się może zdarzyć z moją córką. Teraz zajmuje ją komunia. Ale co będzie potem? To wszystko jest takie bolesne.
Wie pani, ostatnio poszłam zapisać synka do przedszkola. Od wychowawczyni usłyszałam, że mają tam takiego maluszka - trzylatka, który od piątej rano siedzi w telefonie. I jest przerażony, kiedy tata czy babcia go od tego telefonu odciągają. Dlatego mój synek nie ma dostępu do Internetu. Drugi raz nie popełnię tego samego błędu. Bajki może sobie oglądać w telewizji.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł.
Uzależnienie od internetu w niczym nie różni się od uzależnienia od alkoholu, narkotyków czy papierosów.

https://www.facebook.com/photo/?fbid=497776665727181&set=a...

Bozena
2022-11-18 01:41:25

Czy ktos ma jakies doswiadczenie z uzywaniem "lekarstwa" o nazwie
Sea moss,czyli mech morski.
A moze wie wiecej niz google.
Dziekuje z gory.

Tomasz
2022-11-17 22:02:42

Dziękuję Bożena na pewno skorzystam

Bozena
2022-11-17 21:21:41

Tomasz,
Zycze Ci szybkiego powrotu do zdrowia,nie zaluj utraconego czasu.
Na KG masz opcje wrocic do artykulow I linkow co juz przerobilismy,oczywiscie jesli tylko chcesz.

Tomasz
2022-11-17 21:12:04

Może już dosyć o chorobach, jednak znalazłem małe mistrzostwo bycia, choroby często biorą się dlatego, że za dzieciństwa, chcemy by znali nasze myśli, w dorosłości poznają, tylko ,że w Internecie, druga sprawa, dlatego chorujemy, bo jest za duża przepaść, od powstania państw, do narodzin Jezusa, przypomnę Chrzest Polski 966rok, Jezus 1 rok, Teraz 2022rok. Gdzie byliśmy wcześniej? Jak mamy rozumieć to? I Inne państwa, Religię, gdyż to nie jest tylko nasz problem, dlatego raz wybieramy wiarę raz nie, i jesteśmy w ciągłych poszukiwaniach, zamiast cieszyć się z życia, a naprawdę, jest z czego, większość, ma te dwie zdrowe ręce i nogi, wzrok, słuch, mowę, i serce . wsłuchiwać się w ciało, to jeden z Wielkich darów.... jak dziecko zachwycić się nad tymi darami od Boga, jest Jezus i Bóg, na Krzyżu Jezus modlił się do Boga, więc jest Ich dwóch na pewno, prócz tego setki wyznań, każde przeważnie broni swojego. Niewiara, tylko jakaś wypaczona się wydaję, może tylko dla mnie, nie można nie wierzyć w nic, może w Boga można, ale nie w nic, jak Wiele jest na tym Świecie, Wolę szczerze , wierzyć we wszystko lub w nic, tylko też często dlatego jestem wykorzystywany, a raczej kiedyś byłem, teraz, jest w dobrze, jest z czego się cieszyć, a to najważniejsze, mam życie, które wciąż trwa, mimo upływających lat, wcale nie upływają, gdy się z niego cieszymy . Ten mój czas, jest poza Akceptacją . Jest, poza trwaniem, poza mijaniem, (nie licząć śmierci..) poza kontynuacją, czyli jednym słowiem jest, czynnym działaniem .

Tomasz
2022-11-17 20:19:04

Sprostowanie, trochę zagubiłem się w czasie, pisałem tutaj ostatni raz w styczniu, a nie 4 miesiące temu, jak wspomniałem.. Jak ten czas, szybko leci, w szpitalu jeden chłopak powiedział, jak pytali go czy wie pan która jest data, powiedział chyba, że sto dwudziesty rok, ja nieraz miałem podobnie, jeden szpital też nie wiedziałem, która data, i przez to też mnie ubezwłasnowolnili, że nie znałem się na zegarku i dacie w sądzie. Moja mama wciąż mnie pyta, Tomek a która to jest godzina, gdy wskazówki są takie? no może nie wciąż, ale w zeszłym roku dwa czy trzy razy zapytała, zdziwiłem się wtedy, Jezu, moja mama się nie zegarku w 100%, ja na datach, mama też nie wie nic o Geografii, ja wiedziałem aż za nadto, a zaginięcie, czyli zagubienie półroczne, było przez brak orientacji, zaczyna do mnie dochodzić, że to dziedziczne... Bożena, sprawdziłem, że Nancy Pelosi, zawsze miała olbrzymią przewagę w głosach, zastanawiające, że odchodzi...

Bozena
2022-11-17 19:49:18

Nancy Pelosi odchodzi po 20 latach!

Tomasz
2022-11-17 18:38:58

Małe TGD - Góry do góry .

https://www.youtube.com/watch?v=sdQGqO9xuao

Wiesława
2022-11-17 18:38:10

MILKO
https://www.youtube.com/watch?v=QboLjCXevyY&ab_channel=P.D...

Tomasz
2022-11-17 18:31:54

Przepięknie wyglądasz Wiesławo, jak zawsze Góry Góry do Góry taka piosenka była .

Wiesława
2022-11-17 18:26:45

Okolice Squamish, 16. Nov. 2022

https://www.facebook.com/photo?fbid=1646938339096515&set=p...
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1646930695763946&set=...

łukasz sylwester
2022-11-17 17:24:47

Prezydent Biden jak i NATO potwierdzili, że rakiety zostały wystrzelone z Ukrainy na Polskę

https://rumble.com/v1v73rg-jp-2rp-prezydent-biden-jak-i-na...

Strony: < 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, >
Emaile Archiwalne