Dodaj swój wpis



Data wpisu: 2020-05-27
Godzina:
08:34:45

Jesteś 42089 osobą odwiedzającą naszą Księgę.

Wszystkich wpisów: 575

 

Autor wpisu:
Charmain
Data:
2020-05-26 00:19:35
e-mail:
charmain.townsend@zoho.com
Strona www:
http://https://cialisir.com
Hi to every body, it's my first pay a visit of this webpage; this webpage
carries remarkable and really excellent stuff in support of readers.

Autor wpisu:
Edwardy
Data:
2020-05-10 14:52:33
e-mail:
edeksa1967@o2.pl
Strona www:
http://www.egenerator-msp.info
Świetnie, że ktoś wciąż kultywuje pamięć o tej królewskiej wsi na Wołyniu. Podziwiam zaangażowanie.

Autor wpisu:
DenExteklyDS
Data:
2020-05-01 01:07:30
e-mail:
dennix@margel.xyz
Strona www:
http://https://buycialisuss.com
Achat Amoxicillin Pharmacie Envoyer Annuaire https://buycialisuss.com/# - cialis generic online Worldwide Hydrochlorothiazide Tablets Cialis Vrai Viagra Pas Cher

Autor wpisu:
Sebek
Data:
2020-04-17 18:26:01
e-mail:
Strona www:
http://https://dysertacje.pl
Super ksiega. Pozdrawiam

Autor wpisu:
Paulina
Data:
2020-04-16 12:32:30
e-mail:
paulina.mazurek1990@gmail.com
Strona www:
Dzień dobry, potrzebuję znaleźć informacje o swoich przodkach z Kresów. Sporo osób udało mi się ustalić dzięki stronie wolyn-metryki.pl, jednak jednej bardzo ważnej osoby mi brakuje.
Poszukuję informacji o Karolu Rudzkim (+1941 Poszedł za siostrę żony Anny- Franciszkę na roboty do Niemca, ponieważ obawiał się, że ją jako młodą kobietę mogą tam wykorzystywać. Tam zginął poprzez zastrzelenie) i Jego rodzinie. Mieszkał w Jankowcach, był lubianym przedsiębiorcą, swego czasu był w Argentynie. Miał żonę Annę (1913-1948) z d. Matyszczuk, i syna z tego małżeństwa Antoniego (1933-1998) - mojego dziadka. Udało mi się znaleźć na tej stronie, że inni z Jego rodziny też wyjeżdżali do Argentyny. Jednak o Karolu i losach rodziny żony Anny jest niewiele.
Jeżeli ktoś posiada jakieś informacje, proszę o maila na w/w adres. :)

Autor wpisu:
Katarzyna Lubańska z d. Tołyż
Data:
2020-04-01 11:07:43
e-mail:
katarzyna.tolyz1@gmail.com
Strona www:
Jeszcze raz ja :) Zapomniałam dodać, że Mama mojego dziadka to najprawdopodobniej Marianna Tołyż z domu Stachniuk.

Autor wpisu:
Katarzyna Lubańska z d. Tołyż
Data:
2020-04-01 10:10:20
e-mail:
katarzyna.tolyz1@gmail.com
Strona www:
Witam wszystkich serdecznie :) Moje nazwisko rodowe to Tołyż. Chciałabym wiedzieć, czy gdzieś tam daleko ode mnie zostali jeszcze członkowie mojej rodziny :) Dziadek nazywał się Tadeusz Tołyż, urodził się w Jagodzinie, powiat Lubomil, województwo Wołyńskie w 1935 roku. Jego ojciec nazywał się Wiktor Tołyż. W notatkach dziadka znalazłam dane teleadresowe do Michała Tołyża zam. w Chełmie przy ul. Wojsławickiej. Z pewnością jest to członek mojej rodziny. Dziadek po wojnie mieszkał w Jaworze na Dolnym Śląsku. Ożenił się z moją babcią - Władysławą z domu Miłoń, która pochodziła z Oświęcimia i mieli trzech synów. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i będzie mi bardzo miło poznać wszystkich, którzy się do mnie odezwą :)

Autor wpisu:
Teresa Łysiak
Data:
2020-03-19 12:08:51
e-mail:
Strona www:
Rymacze- słowo, które tak często wypowiadała moja Mama, Rymaczanka z urodzenia. Dzisiaj już Mamy nie ma, a Rymacze nadal są w moim sercu i życiu. Żyją w nas potomkach Rymaczan dzięki stronie www.rymacze.pl
Dzięki stronie, uzupełniłam wiedzę o historii Rymacz, mojej rodziny oraz poznałam ludzi, którzy tworzą współczesną historię Rymacz. Współczesnym "założycielem" Rymacz jest Krzysztof Kołtun, dzięki któremu my potomkowie Rymaczan i Rymaczanie jednoczą się. Kontynuuje On tradycje naszych przodków, nie pozwala na zapomnienie naszej historii, jakże często bolesnej. Przemawia do nas na stronie Rymacz oraz pod postacią poezji. Patriota, etnograf, kresowy kolekcjoner..... można wymieniać w nieskończoność, jednym słowem człowiek całkowicie oddany Kresom, Rymaczanom. Dzięki Niemu i stronie Rymacze , jesteśmy jedną wielką Rodziną Rymaczan.

Autor wpisu:
Krystyna Turkowska
Data:
2020-03-18 23:26:17
e-mail:
jbturkowski@interia.pl
Strona www:
Odnaleziona kuzynka.
Trzy lata temu byłam na pielgrzymce zorganizowanej P.Krzysztofa Kołtuna do Rymacz,stron moich rodziców i dziadków.Z tej sentymentalnej podróży opisałam wspomnienia,zamieszczając zdjęcie mojej prababci.Dzięki temu zdjęciu odezwała się do mnie moja siostra cioteczna potwierdzając ,że to również jej prababcia.Skontaktowała się ze mną.Rozmawiałyśmy już przez telefon,nasze mamy wzruszone wymieniały między sobą wspomnienia ,uzupełniały losy naszych rodzin.Nie miały kontaktu od lat powojennych. Ja dzięki tej stronie zyskałam ciocię i siostrę cioteczną.Rozmawiamy jakbyśmy znały się od zawsze.W planach mamy spotkanie rodzinne , na które nie możemy się doczekać. Proszę piszcie ,dopytujcie ,warto na naszym przykładzie. .Uwierzcie ,to naprawdę działa.

Autor wpisu:
Krystyna Rybicka
Data:
2020-03-17 21:38:18
e-mail:
kryb51@op.pl
Strona www:
Dotarła do nas wiadomość że Pani Stanisława, autorka wierszy sercem pisanych jest już po Drugiej Stronie. W swoich wierszach opowiadała o tragicznych losach Wołynian, dzieliła się doświadczeniami, bólem i radością, a ostatni Jej wiersz kończy się przesłaniem dla nas:
Miej zawsze uśmiech na twarzy
Staraj się rozsądnym być,
Zyj tak, jak Pan Bóg przykazał
I wszystkim nadzieję nieś.

Droga Pani Stanisławo, Lwowiacy którzy opuścili Lwów, a których Lwów nie opuścił i ciągle noszą go w sercach - mają piosenkę z pięknym tekstem Sławomira Gowina, która niezmiennie mnie wzrusza:
"I babcia znów mieszka we Lwowie
Bo w niebie na pewno jest Lwów
Bo przecież nie mieści się w głowie
By Bóg nie rozumiał jej słów."
Wierzę, że mieszkańcy nadbużańskiej części Wołynia też mają swój kawałek nieba gdzie ci, którzy odeszli wcześniej - już Tam są. I że koniecznie w tym Niebie musi być piaszczysta droga wzdłuż której przycupnęły chałupki, gdzie zza płotów wyglądają kolorowe malwy a pod płotem krzewi się barwinek, a nawet - gdzie od czasu do czasu sam Pan Jezus przechadza się niespiesznie, podziwiając owe malwy, dorodne gruszki na rozłożystych gruszach, z tkliwością patrzy na uwijające się wokół uli pszczoły i wzrusza się widząc wołyńskie dzieci, które znalazły swój Niebieski Dom.

I TAKIEGO NIEBA TOBIE, DROGA PANI STANISŁAWO-ŻYCZYMY.
Odpoczywaj w pokoju.

Autor wpisu:
Krzysztof Kołtun
Data:
2020-03-16 20:50:35
e-mail:
Strona www:
http://www.rymacze.pl
Śp. Stanisławie Węgorek

W imieniu Rodziny i Wołynian - Znajomych przekazuję wiadomość: 16.03.2020 r w Lublinie odbył się pogrzeb śp. Stanisławy Węgorek z rodziny - Macegoniuk w Kątach k/Lubomla. Ocalała w łonie matki, która przeżyła jedna z całej rodziny z mordu Kątów 30.08.1943r.
Po 2000 r. pojechała pierwszy raz z nami na Wołyń - później ufundowała symboliczny grób pomordowanym pięciu osobom z rodziny, gdzie Chrystus na krzyżu nie ma rąk.
Zawsze tam modlimy się i palimy światło - za pomordowanych z okolic Lubomla.
Czytającym - Księgę Gości- znana jest z pięknych wpisów i wierszy, które dedykowała specjalnie Wołyniakom i naszej, Rymackiej Wielkiej Rodzinie... Żegnamy P. Stasie z prośbą - niech powie Wszystkim , Naszym z ludobójstwa i ocalonym ,dobrodziejom - w niebiańskiej krainie, że każdego dnia o Nich pamiętamy! Za duszę śp. Stanisławy Węgorek - proszę w modlitwie westchnąć do Boga - o światłość wieczną.

Krzysztof Kołtun

Autor wpisu:
Krystyna Turkowska z d.Kupracz
Data:
2020-03-14 23:10:41
e-mail:
Strona www:
Podałam zły numer telefonu ten jest poprawny
Grażyna Kublik
Ten jest poprawny
504 600 291 przepraszam.

Autor wpisu:
Krystyna Turkowska z d.Kupracz
Data:
2020-03-14 22:56:39
e-mail:
Strona www:
Proszę
O kontakt Grażyny Kublik z Kamiennej Góry do Krystyny Turkowskiej
Podaję numer telefonu
504 600 292

Autor wpisu:
Anna
Data:
2020-03-01 11:04:48
e-mail:
anna.niebudek@interia.pl
Strona www:
Witam serdecznie. Długo zastanawiałam się nad zostawieniem wpisu tutaj jednak chęć poznania swoich korzeni, a po wykorzystaniu chyba wszystkich innych możliwości,nadszedł czas abym i tu sprobowala. Współczuję i łączę się w bólu z wszystkimi którzy stracili bliskich na Kresach ta ziemia nasiąknięta jest krwią i cierpieniem ,posiada wiele miejsc zapominianej polskości. Moja historia jest trochę inna. Szukając swoich korzeni ,wiedząc o babci ,że urodziła się w Zabuzu gmina Luboml,nazwisko Bortnik i imię brata Andrzej ,ranny w udo lub pośladek w czasie wojny, że została jako kilkuletnie dziecko sierotą i że stryjek i stryjenka oddali ją do obcych na wychowanie. Nie miałam złudzeń,że trudno będzie czegos się dowiedziec.Po wielu listach do polskich archiwów i przeszukiwaniu dostępnych dokumentów nie znalazłam nawet najmniejszej wzmianki o nazwisku Bortnik z wioski Zabuże. Skoro w księgach katolickich nie znalazłam nic zaczęłam w prawosławnych ,a że w Polsce nie mogłam takich znaleźć została mi Ukraina. Znalazłam ludzi ,którzy pomagają odpłatnie w zdobyciu dokumentów w archiwum w Łucku. Wtedy okazało się ,że nazwisko Bortnik to nie tylko wyznanie prawosławne,babcia nigdy o tym nie mówiła,ale również tylko i wyłącznie rodziny ukraińskie. Po wielu miesiącach udało się odnaleźć Andrieja Bortnik ,czyli brata babci i poznać imiona jego i babci rodziców. Okazało się,że nie byli to Maciej Krystyna jak podawała ,a Matfiej i Ewdorsienja. Odkryłam również,że brat babci przeżył wojnę , ożenił się i miał dwoje dzieci. Ustaliłam miejsce ich pobytu jednak córka najprawdopodobniej że względów zdrowotnych a syn nie wiem czemu nie bardzo chcą mi pomóc. Zdesperowana pojechałam kolejny raz na Ukrainę ,aby osobiście spotkać się z synem,mieszka na Białorusi i na Święto Zmarłych przyjeżdża na groby rodzicow. Udało się chwilę z nim porozmawiac. Dowiedziałam się ,że rodzice babci byli na Biezenstwie jednak nie wiem gdzie ,że jej ojciec w drodze powrotnej zmarl,a matka dotarła do wioski ,ale w niedługim czasie i ona zmarła na tyfus. Tyle wiem o swojej babci. Z opowiadań nieżyjącej już mamy wiem,że babcia mówiła też ,że przed opuszczeniem Wołynia w połowie lat 30-tych pracowała w wiosce ktora podczas rzezi wołyńskiej została spalona. Być może ktoś z państwa z opowiadań dziadków ,rodziców słyszał o Ukraince z Zabuża,która później opuściła wioskę i poszła za Bug. Moja babcia od połowy lat trzydziestych ,tak podała starając się o dowód,mam na to dokument, przebywała w Żalinie koło Świerży nad Bugiem.Pracowała w Żalinie w dospodarstwie Marianny Grell. Mieszkała w gajówce w Żalinie. W 1941 roku w Żalinie urodziła się moja mama. Do tej pory nie podawałam imienia mojej babci bowiem wiem już ,że musiało być inne gdyż Apolonia ,takie imię podawała i jest we wszystkich jej polskich dokumentach na Ukrainie po prostu nie występuje. Być może ktoś z państwa z opowiadań dziadków czy rodziców usłyszał o Ukraince na którą wołali Pola,Polka nazwisko Bortnik sierota z Zabuża,która później pracowała i mieszkała w Żalinie proszę o kontakt. Najmniejsza informacja może mi bardzo pomóc. Życząc miłego dnia pozdrawiam serdecznie

Autor wpisu:
Paweł Zanujski
Data:
2020-01-24 11:59:13
e-mail:
pawel.zanujski@gmail.com
Strona www:
http://https://rankomat.pl/ubezpieczenia-na-zycie/kalkulator
Panie Krzysztofie wielki szacunek, że stworzył Pan tak ważną rzeczy jak ta księga, która pomogła mojej babci odnaleźć męża.

Autor wpisu:
ffd
Data:
2020-01-23 21:39:47
e-mail:
fdfd@op.pl
Strona www:
http://urokimilosne.fora.pl
Sliczna witryna.

Autor wpisu:
Krystyna Rybickakryb51@op.pl
Data:
2020-01-04 18:49:29
e-mail:
kryb51@op.pl
Strona www:
Wpis p. Henryki (pozdrawiam serdecznie)spowodował, że ubawiłam się nieźle przeczytawszy owo "szob tebe kolka sperla", bo pamiętam to powiedzenie z opowiadań Mamy, a to mniej więcej takie nasze z przeproszeniem "żeby cię szlag trafił", tylko ładunek emocjonalny mniejszy, daje nadzieję na powrót do zdrowia: ot, kolka trochę pomęczy i wrócimy do normy, a ów szlag co ma nas trafić - to już ostatecznie, bezpowrotnie.
Przy okazji - przypomniały mi się powiedzenia mojego Taty. Tato o kimś kto miał załatwić sprawę i spartaczył - mawiał POSŁAĆ DURNOJE, ZA NIM DRUGOJE" Koleżanka, której rodzice również pochodzili z Wołynia mówiła, że jej tato używał spolszczonej wersji tego powiedzenia, "posłać durnego, to tak, jak by sam poszedł." i śmiała się z ojca, bo postawienie znaku równości między "durnym", a tym, który miał poprawić (to jak by sam poszedł) sugeruje, że i ten poprawiacz durnowaty. Zostańmy więc przy rymackiej wersji mojego Taty.
Również często używanym powiedzeniem było u DURNOGO POPA DURNA PARAFIA", używane - jak mi się wydaje - w kontekście politycznym, co znaczyło, że jak rządzący durny,to rządzeni głupieją, ale dotyczyło to wszelkich zależności typu szef-podwładny, nauczyciel-uczeń, duchowny-parafianie.
Proszę zwrócić uwagę na mądrość zawartą w tych powiedzeniach. Wszak nie od dziś wiadomo, że jak u władzy dureń, to i rządzeni głupieją. Powszechnie też wiadomo, że jak posłać durnoje, to najpewniej trzeba będzie za nim posłać drugoje.
Pozdrawiam, życząc ciepłęgo w sercach roku.

Autor wpisu:
Ela Gajer
Data:
2019-12-23 15:04:11
e-mail:
elzgajer@gmail.com
Strona www:
Drodzy Przyjaciele z Rymacze i okolic !
W zblizajacy sie wigilijny wieczor spiesze do Was z koleda gloszaca radosc betlejemskiej nocy.
Doswiadczajac , ze “Bog sie rodzi”, pragne złożyć Wam najserdeczniejsze zyczenia na czas świąteczny oraz na cały nowy 2020 rok.
Ela Gajer ( z rodziny Kapelanów i Weremkow)

Autor wpisu:
Henryka Małek
Data:
2019-12-22 20:28:04
e-mail:
henryka_malek@wp.pl
Strona www:
Zbliżają się Swięta Bożego Narodzenia, Swięta radosne, Swięta nadziei i jakież były wesołe gdy byliśmy dziećmi, może były skromniejsze ale wesołe. Rodzice nie żyją dziadków prawie nie pamiętam i nasuwa się pytanie jak Oni kiedyś świętowali? Babcia urodzona w Rymaczach Karolina Mordacz z d. Mazurek zmarła w 1979r ale mało opowiadała, mówiła swoją gwarą i dzieci mało rozumiały, pózniej powtarzaliśmy po niej w złości " szop tebe kolka sperła, albo
" ot potorocze", ale patłata, ot bałanda, nie pidu" itd. Babcia nigdy nie mówiła czysto po polsku.
Babcia najbardziej pamiętała sytuacje smutne i czasami coś opowiadała, po tym jak w czerwcu 1941r w Terebejkach Niemcy zabili męża, syna i spalili cały dobytek to mówiła że w ten dzień jak jak zaszło słońce to dla niej nigdy nie wzeszło. Przeżyła niewolę niemiecką i biedę w nowej Polsce, nie pamiętam żeby się uśmiechała lub coś ją cieszyło. Dlatego nie wiem jak wyglądały Swieta w Rymaczach czy Terebejkach. Myślę że w czasach pokoju były też wesołe i dostanie bo przed wojną niczego im nie brakowało. Życzę więc wszystkim znajomym i nieznajomym, potomkom z Rymacz i Terebejek oraz innych przyległych polskich wsi aby Swięta były wesołe i dostatnie , aby wszyscy byli zdrowi i szczęsliwi. A nasi bliscy i dalsi zmarli krewni osiągneli Zycie wieczne i byli z nas dumni że o nich pamiętamy i pamiętamy z jakiej ziemi wywodzimy się.
Jeszcze jedna myśl moja babcia jak dyktowała zmarłych na wypominki to pisaliśmy "za zmarłych z rodziny Mordaczów, Mazurków, Tołyżów, Rudzkich, Matyszczyków,Kupraczów i może kogos zapomniałam, z tego wniosek że tamte wsie były bardzo spokrewnione.
Pozdrawiam bardzo mocno Panią Krystynę Rybicką oraz całą rodzinę.

Autor wpisu:
Krzysztof Kołtun
Data:
2019-12-22 14:19:27
e-mail:
Strona www:
http://www.rymacze.pl
Na jawie


Nie ma naszych Rodziców,
Babcie zostawiając tęsknotę
- za wsią nad jeziorem Oko,
Pagórkiem z kościołem ,
ścieżkami w śniegu, na Jutrznię
i Pasterkę wesołą…
Kiwają na nas palcem:
Wnuki -moje złoto!
- Wołynia nie zapomnijcie!
Pójdźcie do Rymacz z Gwiazdą!
Ucieszcie Maryję z Dzieciątkiem.

A tam na starą jabłoń,
obsypaną kutią na szczęście
- żeby słowik śpiewał!
Naleciało bieluśkich Aniołów
- huśtają się , podśpiewują,
Kolędników nie ma…
W Jagodzinie, Jankowcach, na Stróżkach
- pozamykane okiennice…
Nie płacz Maryjo Panno
- zawóz na granicy
W sercach, będziemy kolędować.

Kochani, roztomili,swoje Ludzie rymackie i z okolicy : winszuję Wam z Kolęda zdrowia i powodzenia. Złotych dni, srebrnych nocy z księżyca okiem od Godów , na bezrok, z bezroku na całe życie..Pańskiej urody, anielskiej cierpliwości a Gwiazda Chrystusa niech was przeprowadzi godnie - aż do wieczności...

Dziękuję Wam za wszelkie dobro, pamięć, pielgrzymki, odpusty , Zjazdy, Kongresy ,żeście nami nie pogardzili chcieli wspólnie bywać.... Opłatek w ręku trzymam - Dzielmy się Kolędą!

Krzysztof Kołtun z Synem Rafałem
i całą Familią

Autor wpisu:
Krystyna Rybicka
Data:
2019-12-21 21:28:27
e-mail:
kryb51@op.pl
Strona www:
Gdybym słuchając opowieści Mamy również SŁYSZAŁA o czym mówi - dziś nie musiałabym pytać.Rzecz w tym, że dziś nie bardzo jest KOGO pytać, a mnie do rodzinnej układanki brakuje dwóch elementów:zlokalizowania miejsca, gdzie stał dom moich Dziadków i Mamy zanim wyprowadziła się na Stróżki i poznania miejsca, gdzie brat Mamy, Józef Tołyż był kierownikiem szkoły w 1940 roku. Do tej pory byłam przekonana, że w Rymaczach, ale we wszystkich relacjach do jakich dotarłam powtarza się nazwisko Józef Jeż. Zakiełkowało mi więc ziarenko niepewności i gdzieś z zakamarków pamięci wydobyłam Mamy opowieść o tym, że kiedy Józik skończył szkołe, proponowano Mu pracę w szkole w Rymaczach, a On nie chciał uczyć dzieci sąsiadów i podjął pracę...no właśnie: GDZIE?! W jakich sąsiednich miejscowościach były szkoły powszechne? Wydaje mi się, że gdzieś niedaleko, bo w r. 40-tym Wujek "wynajął" do malowania szkoły moją Mamę i Ciocię i One poszły tam pieszo. Gdyby było daleko, poprosiłyby kogoś z rodziny o podwiezienie. Poza tym, po tym tragicznym wtorku 41 r. kiedy ci, co przeżyli zaczęli szukać swoich żywychi zamordowanych członków rodziny, Mama z Babcią poszły do wsi, gdzie mieszkała Wujka narzeczona, bo tam został zamordowany, razem z trzema braćmi i ojcem narzeczonej. Mama w pamiętniku nie podaje ani nazwy wsi, ani nazwiska dziewczyny. Myślę jednak, żeprzerażone, głodne i zrozpaczone kobiety nie dałyby rady pokonać pieszo więcej niż 10 km. w jedną i tyle samo spowrotem. Pomyślałam sobie, że może Wujek poznał dziewczynę w tej wsi, w której uczył.
Co do lokalizacji domu - w dzieciństwie Mamy, czyli gdzieś około 1920 r.do był naprzeciwko karczmy, a córką karczmarza była Ryfka, z którą- jak pisze Mama- wychowała się na jednym podwórku, czyli że dom Ryfki stał po tej samej stronie drogi, obok. Ponadto sąsiadami byli Rudzcy, Błaszczyk, może też Kapelan.. W dorosłym wieku serdeczną przyjaciółką Mamy była Rózia, chyba Stachniuk z męża, a mąż Wiktor zginął w 41 r. Dom Dziadków stał jeszcze w 1934, bo choć wcześniej wyprowadzili się na Stróżki, to wesele Rodziców było "we wsi, bo tam był dużu dom". Po wyprowadzce na Stróżki do Rodziców przez jakiś czas wynajmował policjant. Opisując czerwiec 41 r. Mama mówi "wszystko nam się spaliło" i spali u jakiejś cioci.
Popytajcie Państwo przy okazji spotkań rodzinnych, może ktoś, coś... i uda nam się znaleźć to i owo. Dlaczego to dla mnie takie ważne - Państwu tłumaczyć nie muszę. Będę wdzięczna za każdą wiadomość. Moi Dziadkowie to Marianna i Stanisław Tołyżowie, Dziadka nazywano Dobryj Stach. Wujek Józik uczył się korespondencyjnie W Warszawie i miał być mierniczym, jak mówi Mama w pamiętniku. Rodzice moi . Proszę o kontakt w wiadomości prywatnej na fb to Maria i Stanisław Bednarz, w Rymaczach chyba Bondaruk. Proszę o kontakt w wiadomości prywatnej na fb, lub na adres e-mail.
Życzę godnego przeżywania Świąt i powodzenia w nadchodzącym roku.

Autor wpisu:
Krystyna Turkowska z d.Kupracz
Data:
2019-12-19 19:21:36
e-mail:
Strona www:
Panie Piotrze w Darłowie mieszkała Rozalia Sztuber była naszą sąsiadką , moja mama opiekowała się nią ,pochodziła najprawdopodobnie z Rymacz.Pozdrawiam

Autor wpisu:
Krystyna Turkowska z d.Kupracz
Data:
2019-12-19 19:14:37
e-mail:
Strona www:
Zdrowych i rodzinnych świąt Bożego życzę wszystkim Kresowiakom ,abyśmy pamiętali skąd podchodzimy i pielęgnujmy pamięć o naszych bliskich ,którzy tam zostali ,zostali nie na wlasne życzenie.

Autor wpisu:
Henryka Małek
Data:
2019-12-07 23:49:39
e-mail:
henryka_malek@wp.pl
Strona www:
Witam, do napisania kilku słów w Księdze Gości postanowiłam po ostatniej podroży na cmentarze do Lubomla i Rymacz. Tam zaczyna się historia naszej rodziny ze strony mamy. Mama Helena z d. Mordacz urodzona w Terebejkach w 1930r, siostra Józefa ur. w 1928r, siostra Zofia ur. w 1933r.
Ojciec mamy Józef Mordacz ur.w 1894r w Terebejkach,owdowiał dwa razy, Pierwsza żona Dioniza z d. Szynkaruk, druga Wiktoria z d. Rekuta. Rodzeństwo Józefa- Paweł,Piotr,Marianna Franciszek,Karol. Rodzice ich to Antoni i Józefa z d. Kloc.
Jozef i Paweł zabici przez Niemców w 1941 r w czerwcu wtedy zabili za przerwanie łączności.
Ktoś przeciął kabel może specjalnie a może nieświadomie.
w Terebejkach ponad 40 mężczyzn i chłopców oraz spalono większość zabudowań.
Mama mojej mamy Karolina z d. Mazurek wdowa po Jakubie Rudzkim z którym miała syna Jana/zginął też w czerwcu 1941r, rodzeństwo Karoliny Jan i Franciszek. Rodzice ich to Łukasz
Mazurek wdowiec po Franciszce z d. Sobczuk oraz Katarzyna z d.Gadzało wdowa po Antonim
Weremko. Część rodziny pochowana na cmentarzu w Lubomlu część w Rymaczach.
Babcia Karolina i jej mama Katarzyna brat Jan z żoną pochowani na cmentarzu w Klesztowie.
Zmarła 26.11.2019 siostra mojej Mamy Zofia, zmarła za granicą zwłoki będą sprowadzone do
Polski. Większość życia mieszkała poza granicą ale zawsze tęskniła za rodzina i krajem.
Gdy został zabity ojciec miała 8 lat, mama moja 11, najstarsza 13 lat, skończyło się dzieciństwo pozostał strach i ciężka praca. W 1943r coraz bliżej Terebejek Ukraińcy mordowali
Polaków więc na noce uciekały wozem do Rymacz bo tam partyzanci ochraniali i pewnej nocy Niemcy otoczyli Rymacze i uciekając przed bandą UPA trafiły do niewoli niemieckiej.
Wywieziono je aż pod Austryjacką granicę i zamieszkały w oborze na pryczach, zimą sople zwisały z sufitu. Ciocia Zosia była ostatnia zeznanej mi rodziny Mordaczów urodzonych w Terebejkach, przez lata spędzone za granicą musiała tłumaczyć że nie jest urodzona w ZSRR
tylko w Polsce.
otoczyli Rymacze dobytek

Autor wpisu:
Irena Hermann, z domu Bubeła
Data:
2019-11-30 12:12:05
e-mail:
pisklaczek555@wp.pl
Strona www:
Moi rodzice urodzili się przed 2 wojną światową - ojciec Wacław Bubeła 22 stycznia 1923 roku w Ziemlicy ( ZSRR) rodowe nazwisko matki Adolfina Kitaszewska . Moja mama Anna Bubeła z domu Staniuk ( rodowe nazwisko matki - Józefa Korniczuk) urodziła się 01 stytcznia 1927 roku w Rymacze ( ZSRR). Nie dane mi było wcześniejsze poznanie historii życia moich rodziców, chociaż zawsze interesowały mnie czasy życia rodziców sprzed 2 wojny światowej. Jaką mam szansę zdobycia wiedzy na temat moich dziadków z czasów przedwojennych? Proszę o pomoc. Będę wdzięczna za każdą informację.Pozdrawiam.

Autor wpisu:
Malgorzata
Data:
2019-11-29 23:50:20
e-mail:
malgorzata.gajuk@gmail.com
Strona www:
Moi Pradziadkowie pochodzili z Jankowiec,k. Rymacz, Franciszka ze Stockich oraz Karol Gryciuk (Hryciuk czasami pisane). Slub wzieli 17.02.1902 roku w Jagodzinie. Karol ur. 2.11.1883 roku w Jankowcach, syn Franciszka i Barbary Gryciuk (Hryciuk). Dnia 10.11.2019 wybralam sie w sentymentalna podroz na Kresy do Lubomla i Rymacz z Krzysztofem Koltunem, autorem 2 wspanialych ksiazek na temat historii naszych przodkow z Wolynia, jakze trudnych losow, ale bez nich nie bylibysmy dzis tu gdzie jestesmy. Polecam serdecznie wizyty z Panem Krzysztofem na pobliskim Wolyniu..to lekcja historii i pokory w zyciu. Pozdrawiam, Malgorzata

Autor wpisu:
Veda
Data:
2019-11-17 17:39:44
e-mail:
veda.baltes@gmail.com
Strona www:
http://femalecial.com
I'm gone to tell my little brother, that he should also visit this
blog on regular basis to get updated from hottest information.

Autor wpisu:
mkownacka77
Data:
2019-11-12 14:05:10
e-mail:
maria.kownacka77@gmail.com
Strona www:
http://https://www.ubezpieczeniemieszkania.pl
Byłam już kilkukrotnie i bardzo dziękuje organizatorom za świetną atmosferę i organizację.

Autor wpisu:
Marylka
Data:
2019-10-17 22:07:14
e-mail:
mzac@vp.pl
Strona www:
Śledzę wydarzenia na stronie Rymacze Królewska Wieś na Wołyniu - Rymacze miejsce urodzenia mojego dziadka Feliksa Wdowickiego /ur. 1882/. Podziwiam trwałe zaangażowanie Krzysztofa Kołtuna i Wołynian starszych jak Panowie Dyczko i młodych, którzy pielgrzymują na ziemię naszych przodków. Chwała za relacje słowną i foto - ostatnia Ostrówki - Kowel.
Jako genealog pochwalę się, że zgłębiam swoją wiedzę na temat Wdowickich. Dla zainteresowanych podaję, że Wdowiccy przybyli do Rymacz i Jagodzina z Lubomla. Szukam dalszych informacji w Archiwum w Łucku.
Pozdrawiam Marylka z Mazowsza

Autor wpisu:
Piotrek Jasiączak
Data:
2019-10-16 19:43:33
e-mail:
piotrekjasiaczak@gmail.com
Strona www:
http://szczepko-i-tonko.flog.pl
Zabrany dom, dom z którego nas wygnano, a zostały tylko wspomnienia opowieści tych, którzy pamiętają to jak to było na naszym Polskim Wołyniu. Moja babcia z domu Sztuber, której cała rodzina zamieszkiwała te miejscowości, ochrzczona w Lubomelskim kościele gdzie również przystępowała do pierwszej komunii świętej, a niemym świadkiem jest kościół, który ocalał i jest reliktem naszej kulturowej spuścizny. Dziadek to Wola Ostrowiecka i Ostrówki, które nie istnieją.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, >